Zapomniane schronisko przy Głodnej Wodzie. Dziś byłoby perłą w koronie Beskidów - foto
Głodna Woda, usytuowana niespełna sto metrów poniżej szczytu Babiej Góry, to najwyżej położone źródło w całych Beskidach. Niegdyś stało przy nim schronisko turystyczne. Dziś byłoby perłą w koronie polskich schronisk.
Była to idea działaczy Beskidenverein. Postanowili oni zbudować schronisko na południowej - wówczas węgierskiej - stronie góry, tuż pod szczytem Diablaka. Działkę wydzierżawił im na 30 lat właściciel Orawskiego Zamku. Prace budowlane ruszyły w 1904 roku. Budynek zaprojektował Wilhelm Schlesinger, działacz Beskidenverein, autor przewodników górskich. W ciągu niespełna dwóch lat na zboczu powstał piętrowy solidny budynek, wykonany z miejscowego piaskowca. Charakterystyczną jego cechą była duża przeszklona weranda, z której roztaczały się zapierające dech widoki na Orawę, Tatry, Fatrę oraz wiele innych pasm górskich. Obiekt swoim wyglądem przypominał wysokogórskie schroniska budowane w Alpach i był doskonale wkomponowany w krajobraz. Inwestycja pochłonęła 22 tys. koron austriackich.
Schronisko oficjalnie oddano do użytku w czerwcu 1905 roku. Obiekt szybko zaskarbił sobie uznanie górskich wędrowców. Już w pierwszym roku działania odwiedziło go 400 osób, co w ówczesnym czasie było niezłym wynikiem. Atutem było doskonałe usytuowanie. Z Głodnej Wody na szczyt jest zaledwie kilka minut marszu, więc nie trzeba było budzić się wcześnie, aby dotrzeć tam na niepowtarzalny spektakl wschodu słońca. Ze schroniska korzystali głównie niemieccy turyści, ale odwiedzali je też Polacy.
Więcej o historii schroniska można przeczytać w najnowszym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”, która od czwarteku już w sprzedaży. E-wydanie lokalnego tygodnika można kupić TUTAJ.
map

Oceń artykuł:
75 3
Klauzula informacyjna ›