W przyszłym sezonie Podbeskidzia ma być bardziej polskie, a w każdej kolejce na boisku ma znaleźć się miejsce dla dwóch młodzieżowców, bo klub ma sięgać po pieniądze z Pro Junior System. Równocześnie budżet na wynagrodzenia zostanie obniżony o ok. 100 tys. zł miesięcznie. W przypadku dobrych ofert z klubem może pożegnać się Goku Roman i Jeppe Simonsen. Po ponad dwóch latach drużyna ma znów grać ustawieniem z czwórką obrońców i porzucić system z wahadłowymi.

W czwartek kibice poznali nazwisko następcy Dariusza Żurawia. Podbeskidzie w nowym sezonie poprowadzi Grzegorz Mokry, z różnych względów do Bielska-Białej nie trafili Tomasz Tułacz, Pavol Stano i Piotr Tworek. Nie podjęto także ryzyka związanego z zatrudnieniem słowackiego trenera Petera Struhara. Drużyna wróci do treningów 26 czerwca, od poniedziałku piłkarze trenować mają według indywidualnych rozpisek.

W nowym sezonie klub ma walczyć o czołowe lokaty w lidze, ale celem nadrzędnym nie będzie gra za wszelką cenę o ekstraklasę, jak miało to miejsce w ostatnich dwóch sezonach, co skończyło się zadłużeniem. Budżet płacowy zostanie obniżony z ok. 550 do 450 tys. zł miesięcznie, co w skali sezonu da ponad 1 mln zł oszczędności. Klub ma odważniej stawiać na wychowanków i młodzieżowców.

- Chcemy zbudować solidny zespół i grać w każdej kolejce dwoma młodzieżowcami, w tym jednym wychowankiem, który punktuje podwójnie w Pro Junior System - wyjaśnia prezes Podbeskidzia, który planuje w ten sposób zasilać klubową kasę dodatkowym bonusem finansowym.

Odpowiedzialny za budowę drużyny na nowym sezon jest Sławomir Cienciała, który zajął miejsce dyrektora sportowego w miejsce Łukasza Piworowicza. Pomagać będzie mu Marek Sokołowski. - Planujemy bardziej oprzeć drużynę na zawodników polskich, takie są cele pionu sportowego. Nie zamykamy się na rynki zagraniczne, ale muszą to być piłkarze z dużą jakością - dodaje prezes Podbeskidzia.

Bogdan Kłys po wielu latach chciałby w końcu unormować kwestię związane z klubową akademią i włączyć w struktury spółki sześć najstarszych drużyn młodzieżowych BBTS Podbeskidzie. Obecnie na mocy stosownego porozumienia drużyny te są zapleczem młodzieżowym klubu, za co spółka płaci co miesiąc ok. 20 tys. zł. Formalnie jednak jest to odrębny podmiot, stosowne porozumienie, to wymóg by otrzymać licencję.

- Wstępne rozmowy trwają, jest zainteresowaniem obu stron. Pozostaje kwestia właścicieli spółki, by pozwolili na przeprowadzenie takiej operacji. Na razie byłaby to część BBTS Podbeskidzie, a jeśli wszystko będzie przebiegać dobrze, to stalibyśmy się także właścicielem SMS - mówi prezes Kłys.

Po ponad dwóch latach Podbeskidzie ma znów grać w ustawieniu z czwórką obrońców, dwoma skrzydłowymi i jednym napastnikiem. W letnim okienku klub będzie chciał pozyskać pięciu zawodników z myślą o wyjściowym składzie: bramkarza, środkowego i lewego obrońcę, bocznego pomocnika i napastnika. Kandydatami do gry w Bielsku-Białej są napastnik Bartosz Bida i skrzydłowy Maksymilian Banaszewski.

bak