Nieprzytomna nastolatka leżała na trawniku w parku w centrum Bielska-Białej. Dziewczynę znalazł przypadkowy przechodzień, który zadzwonił po strażników miejskich. Przybyły na miejsce patrol wezwał pogotowie i policję.

Do zdrzenia doszło ok. godz. 16.30 w środę. Do komendy Straży Miejskiej wpłynęło telefoniczne zgłoszenie o młodej kobiecie leżącej w parku za Urzędem Miejskim. Wysłany na miejsce zdarzenia patrol potwierdził informację. Na trawniku leżała nieprzytomna nastolatka, z którą nie dało się nawiązać kontaktu.

W trakcie udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej strażnicy wyczuli od leżącej nastolatki bardzo silną woń alkoholu. Na miejsce natychmiast wezwano załogę ratownictwa medycznego i policję. Z uwagi na zagrożenie dla życia, wezwane pogotowie ratunkowe przewiozło 15-latkę do szpitala.

Jak poinformowała portal asp. sztab. Katarzyna Chrobak, oficer prasowa KMP w Bielsku-Białej, o zdarzeniu powiadomiono rodziców nastolatki. Zgodnie z procedurą przy tego typu postępowaniach, notatka ze zdarzenia trafi teraz do Sądu Rejonowego. Sprawą zajmie się wydział rodzinny i nieletnich.

Po publikacji artykułu z redakcją skontaktował się urzędnik, który zawiadomił o zdarzeniu strażników miejskich. Z jego relacji wynika, że w parku przebywała większa grupa młodzieży. Jego zainteresowanie wzbudził fakt, że nieprzytomną nastolatkę za nogi ciągnęły dwie współtowarzyszki imprezy.

- W parku było wiele osób, w tym dorosłych, ale nikt się nie zainteresował nieprzytomną nastolatkę. Podszedłem więc do nich i zapytałem co się stało. Woń alkoholu była silnie wyczuwalna. Ułożyłem nieprzytomną nastolatkę w pozycji bocznej bezpieczniej i wezwałem służby. Nadal nikt z innych dorosłych nie zainteresował się sytuacją. Znieczulica w społeczeństwie jest przerażająca - mówi urzędnik.

bb