Od początku czerwca kawiarnia „Dobrego Dnia” działająca w lokalu u zbiegu ul. Mickiewicza i Sixta w Bielsku-Białej pozostaje nieczynna. Na drzwiach wywieszono kartkę informującą o poszukiwaniu nowych rozwiązań. Okazuje się, że po ambitnym starcie lokal w kolejnych tygodniach nie zarabiał na swoje utrzymanie. Jej właściciele nie zamierzają się jednak poddawać i zapowiadają powrót. 

Otwarta zaledwie cztery miesięce temu klubokawiarnia pod nazwą „Dobrego Dnia” działająca pod auspicjami Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia została tymczasowo zamknięta. Tak ma pozostać do końca czerwca. Kartka na drzwiach informuje o „szukaniu nowych rozwiązań”. Niewykluczone, że działalność powróci w tym miejscu w lipcu, ale w nieco zmienionym charakterze.

- Nie nastawiamy się, że to koniec, ale potrzebujemy czasu na przeorganizowanie. Od początku nie nastawialiśmy się na zysk, ale kawiarnia musi zarabiać na swoje bieżące utrzymanie. Nie możemy dopuścić do powstania długów - mówi nam Grażyna Staniszewska, szefowa organizacji.

Jak dowiedział się portal, prowadzenie lokalu prawdopodobnie przejmą zatrudnione tam dotychczas Ukrainki z Berdiańska - Natalia i Antonina. Przymierzają się one bowiem do założenia własnej działalności gospodarczej. - Do przemyślenia jest również to miejsce. Może nie było ono do końca trafione. W pewnych godzinach w ogóle nie było ruchu, nie bardzo jest też gdzie rozstawić ogródek letni. Będzie też pewnie zmiana asortymentu - mówi Piotr Płatek, który był zaangażowany w powstanie kawiarni.

Lokal otwarto 11 lutego, dotychczas można było napić się w nim dobrej kawy i zjeść coś słodkiego. Zgodnie z pomysłem, poczytać można było w tym miejscu książkę i zagrać w gry planszowe. Właściciele organizowali różnego typu spotkania i warsztaty. Partnerami projektu zostały dwie księgarnie z Lwowa.

ak