Przywrócić rzekę miastu i jego mieszkańcom - takie głosy słychać w Bielsku-Białej od kilku lat. Ostatnio ogłoszono nowe imponujące plany. Ale na razie to pobożne życzenia. Ustawiono ławki i leżaki, ale o wejściu do wody można pomarzyć.

Pisaliśmy o tym, że wzdłuż rzeki Białej miałby powstać nadrzeczny bulwar, który połączyłaby dwa bielskie parki - Włókniarzy i Strzygowskiego. Plany prezentują się imponująco, ale warto wspomnieć, że były już równie śmiałe wizje zagospodarowania terenów nadbrzeżnych w mieście, które rozpalały wyobraźnię, a do dzisiaj nie doczekały się realizacji. Między innymi pojawiła się koncepcja, aby na powrót odsłonić Niwkę.

Planiści widzieli oczyma wyobraźni ciągnące się wzdłuż jej otwartego koryta urokliwe piesze promenady, a przy nich kafejki, galerie i sklepiki z bibelotami. O miejskiej plaży nie ma mowy. W Parku Włókniarzy nad rzeką ustawiono ławki: można usiąść i popatrzeć na przepływającą poniżej rzekę. Podobny charakter ma wybudowana w ramach budżetu obywatelskiego „zielona plaża” w Parku Strzygowskiego.

Tam również można posiedzieć czy poopalać się na leżakach, nad brzegiem Białej, lecz o wejściu do rzeki można zapomnieć. Czy o to chodziło bielszczanom, gdy postulowali przywrócenie rzeki mieszkańcom?

Więcej na ten temat pisze „Kronika Beskidzka”. Nowy numer jest już w sprzedaży. E-wydanie kupisz TUTAJ.

map

Zdjęcie: Marcin Płużek