Przed sobą miał wielką przyszłość, a potencjał Radosława Ostałkiewicza zdawał się nie mieć granic. To, czego dokonał w ciągu swojego życia, pozostanie w pamięci na zawsze. Tak samo jak otwartość, energia, ciepło i szczery uśmiech. Jego stratę w tak młodym wieku nie sposób sobie wytłumaczyć. - Powstała olbrzymia pustka, którą będzie bardzo ciężko wypełnić. Będę wspominać każdy dzień, bo z każdego coś wynosiliśmy. W każdym miejscu wprowadzał uśmiech, radość, plany i wiedzę. W każdym miejscu w Jaworzu widać jego rękę - mówi Anna Skotnicka-Nędzka, zastępca wójta. Zmarłego wspominają samorządowcy, współpracownicy i mieszkańcy.

- Najbardziej będzie mi brakować rozmów i spotkań z panem Radkiem. Zawsze uśmiechnięty, elokwentny, lubiący rozmawiać, cieszący się sympatią wszystkich, także całego zespołu redakcji, którą zawsze lubił odwiedzać, raz w roku przynosząc kołacz z zaproszeniem na Jaworzański Wrzesień i dożynki - mówi Mirosław Galczak, redaktor naczelny „Kroniki Beskidzkiej” i prezes Wydawnictwa Prasa Beskidzka.

- To był ciepły człowiek, osoba, która lubiła pomagać, która kochała Jaworze i dbała o to, by mieszkańcy byli zadowoleni i dumni z tego, że tu mieszkają. Sam był bardzo skromny, nie mówił czego dokonał. Robił swoją robotę. To wielka strata - podkreśla Grzegorz Puda, minister funduszy i polityki regionalnej.

- Radek zawsze był pomocny i otwarty. Niesamowicie ceniłem jego kompetencje merytoryczne. Radziłem się go w skomplikowanych sprawach. Szeroko patrzył na świat, miał liczne zainteresowania, bo przecież był i wykładowcą na wyższej uczelni. Odszedł za wcześnie - zauważa Artur Beniowski, wójt Bestwiny.

- Do dzisiaj nie mogę w to uwierzyć. Radek był zawsze otwarty, chętnie pomagał innym, był profesjonalistą w tym, co robił, zawsze przygotowanym. Często radziłem się go w różnych sprawach. Na każdym poziomie w wielkiej polityce mógłby sobie poradzić - mówi Jarosław Klimaszewski, prezydent Bielska-Białej.

- To tragedia dla samorządu gminy Jaworze, ale również prywatna - dla najbliższych, dla rodziny. Będzie mi go brakować. Byliśmy kolegami, znaliśmy się, mogliśmy do siebie zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. Zapamiętam jego uśmiech, otwartość, serdeczność. Był dobrym człowiekiem - wspomina Janusz Pierzyna, wójt Jasienicy. Znali się z Radosławem Ostałkiewiczem od ponad 20 lat.

Anegdotą wspomina zmarłego Piotr Wysocki, były redaktor naczelny „Kroniki Beskidzkiej”. - Wpadłem spóźniony na otwarcie hali sportowej i zobaczyłem wójta, który kozłował piłkę. Podleciał do mnie, ciągle kozłując. Takiej ekscytacji i radości dawno nie widziałem. Był zachwycony. Powiedział: „Panie redaktorze, mamy to!”. I przybił piątkę. Chcę przez to powiedzieć, że nie miał nic z VIP-a, to nie był pan na włościach, tylko człowiek normalny, żywiołowy, spontanicznie reagujący, a przez to sympatyczny.

Jakim był samorządowcem według starosty bielskiego? - Zawsze z inicjatywą, radosny. Gdy był na naszych spotkaniach, było wiadomo, że jest, bo był osobą, która umiała swoje zdanie wyartykułować i je obronić. Co więcej, potrafił znajdywać rozwiązania, a to rzadka umiejętność - tłumaczy Andrzej Płonka. - Będzie nam go brakowało przede wszystkim jako człowieka. To był dar: umiał jednoczyć i jednoczył.

- Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Zawsze mówił, że jest ciężko, ale da się wszystko załatwić. Dużo nam pomagał. Przychodził na mecze. Kibicował dzieciakom i seniorom. Zawsze się śmiał, bo obiecał, że kupi nam autobus, gdy awansujemy do IV ligi. Za jego życia nam się to nie udało, ale obiecujemy, że będziemy robić wszystko, by to jego marzenie spełnić - mówi Rafał Stronczyński, prezes GKS Czarni Jaworze.

Autorzy reportażu: Angelika Kawiorska, Bartosz Augustyniak, Marcin Kałuski