Lokalni działacze PiS od kilku dni zbierają podpisy pod projektem obywatelskiej ustawy. To inicjatywa przeciwko „seksualizacji” dzieci w szkołach i przedszkolach. W Bielsku-Białej do poparcia projektu namawia radny Marcin Litwin, który nie zna przypadków prowadzenia zajęć dotyczących seksualności w naszym mieście, ale woli dmuchać na zimne. - Po zasięgnięciu opinii u dyrektorów szkół stwierdzić można, że w Bielsku-Białej nie mają miejsca żadne zdarzenia niewłaściwe - zapewniła portal Ewa Szymanek-Płaska, naczelniczka wydziału edukacji i sportu w Ratuszu. 

W całym kraju ruszyła akcja zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Chrońmy Dzieci. Wspierajmy Rodziców”. Oficjalnie poparł ją prezes PiS Jarosław Kaczyński, w Bielsku-Białej konferencję zorganizowali lokalni działacze, którzy podkreślają, że propozycja zmian w prawie oświatowym wynika z oczekiwań i obaw rodziców. PiS przekonuje że, dzieci w szkołach są „seksualizowane”.

Dyrektor pod kontrolą rodziców

Ustawa miałaby dać rodzicom prawo do decydowania, jakich treści uczą się najmłodsi. - Projekt jest wynikiem oczekiwań społecznych. Obecnie dyrektor sprawuje tzw. pełnię władzy, ale będzie musiał wcześniej zasięgnąć opinii rodziców. Wielu z nich nie wyraża zgody na pewne zajęcia ponad programowe, które mają miejsce w niektórych miastach, ale dowiadują się o tym po fakcie. W ten sposób będą mieli możliwość kontroli na treściami przyswajanymi przez dzieci - mówi Marcin Litwin.

Wiceprzewodniczący klubu radnych PiS w Bielsku-Białej włączył się w akcję zbierania podpisów pod projektem ustawy. O jakie treści dokładnie chodzi? - Są różne organizacje seksualizujące dzieci. Uważam, że tłumaczenie małym dzieciom na przykład skąd się bierze człowiek to przesada, nie o to chodzi żeby zabierać im dzieciństwo. Sam jestem zbulwersowany wieloma publikacjami. Od znajomego samorządowca z Warszawy otrzymałem broszurę, która była nagrodą w przedszkolu jego dziecka. Nazywa się „Misterium życia zwierząt”, okładka nie wzbudza podejrzeń, ale spis treści już owszem. Mowa tam o seksie grupowym czy gwałtach na przykładzie zwierząt. Włos mi się zjeżył - wyjaśnia radny Marcin Litwin.

Bielskie szkoły uczą tylko WDŻ

Zapytaliśmy radnego czy zna podobne przypadki z bielskich szkół bądź przedszkoli. Radny odpowiada, że nie posiada takiej wiedzy, ale po prostu woli dmuchać na zimne. Podpisy pod projektem ustawy można składać m.in. w biurze poselskim Przemysława Drabka i po umówieniu u radnego Litwina. Aby projekt ustawy trafił pod obrady parlamentu, musi podpisać się pod nim co najmniej 100 tys. osób.

Ale czy rzeczywiście jest potrzeba, aby takie rozwiązanie stosować w bielskich szkołach? - Po zasięgnięciu opinii u dyrektorów szkół stwierdzić można, że w Bielsku-Białej nie mają miejsca żadne zdarzenia niewłaściwe. W szkołach prowadzone są wyłącznie zajęcia pod nazwą „wychowanie do życia w rodzinie”. Przedmiot prowadzony jest od IV klasy szkoły podstawowej, a rodzice muszą wyrazić zgodę na udział dzieci. W bielskich szkołach nie są prowadzone żadne inne zajęcia dotykające tematu seksualności - mówi Ewa Szymanek-Płaska, naczelniczka wydziału edukacji i sportu w bielskim Ratuszu. 

- Treści przekazywane uczniom są w zupełności zgodne w podstawą programową nauczanego przedmiotu. Nie otrzymujemy żadnych uwag od rodziców jakoby zajęcia odbywały się w sposób niewłaściwy czy naruszający godność dziecka. Nie mamy również sygnałów od dyrektorów na temat nachalnych prób wejścia jakichkolwiek organizacji do szkół - zapewnia naczelniczka Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.

Adam Kanik
[email protected]