W czwartek do grona stulatków mieszkających w Bielsku-Białej dołączyła pani Danuta Łoza. Pytana o przepis na długowieczność wzrusza ramionami. Prawdą jednak jest, że posiłki jada o określonych porach i trzy razy dziennie wskakuje na rower.

11 maja do grona bielskich stulatków dołączyła Danuta Łoza. Rodowita bialanka jest w bardzo dobrej formie i prowadzi bardzo usystematyzowane życie - posiłki je tylko o określonych porach, codziennie trzy razy po 12 minut jeździ na rowerze stacjonarnym. Co tydzień w piątek o tej samej porze jest umówiona do fryzjera.

Jubilatka urodziła się w Białej, mieszkała w tzw. Domu Urzędniczym. Jej ojciec był wojskowym, a mama kierowniczką administracyjną szpitala w Białej. Jest abolwentką Państwowego Gimnazjum im. Asnyka, studia ukończyła w Krakowie. Ma bolesne wspomnienia z czasów II wojny światowej. Po wojnie pracowała w Spółdzielni Domena. Z mężem Leszkiem przeżyli piękne życie, aż do jego śmierci w 2019 roku.

Pani Danuta pytana o przepis na długowieczność rozbawieniem wzrusza ramionami. Nigdy nie była zwolenniczką alkoholu, stosuje go tylko w niewielkich ilościach, gdy ma jakieś problemy żołądkowe. Narzeka jedynie na samotność, która doskwiera, gdyż jedyny syn zmarł dawno podczas służby wojskowej.

bb

Zdjęcie: Urząd Miejski w Bielsku-Białej