Dziś młodzi nie wiedzą, że istniało takie kino. Nazwa miała wydźwięk propagandowy
Działające od 1913 roku kino w Białej, chociaż piękne i wyświetlało świetne filmy, to kokosów nie przyniosło. Wojny bałkańskie, a potem I wojna światowa ograniczyła możliwości kinematografu, a na domiar złego w kolejnych latach w Bielsku uruchomiono konkurencyjne Apollo i Rialto. Po 1945 roku nazwę bialskiego kina zmieniono na Wanda, co miało wydźwięk propagandowy. Ostatecznie z powodu złego stanu technicznego budynek został rozebrany na początku lat 70. i dziś z sentymentem wspominany jest przez najstarszych mieszkańców Bielska-BIałej.
- Kino, jak pałac i aparat Edisona do wyświetlania filmów dźwiękowych oraz tysiące wzruszeń, to niewymierny, ale trwały ślad w pamięci wcześniej urodzonych mieszkańców miasta, którzy z rozrzewnieniem wspominają kino miejskie w Białej, które z czasem Wandą nazwano - zaczął wykład Jacek Kachel, który w czwartek w Książnicy Beskidzkiej zabrał zgromadzonych w podróż po miejskiej historii kinematografi.
Kino konkurencją dla teatru
Moda na pokazy filmowe, a następnie regularne seanse bardzo szybko przywędrowała do naszego regionu. Prekursorem kina na naszym terenie był Adolf Zenker, który swój biznes prowadził w Hotelu Kaiserhof (obecnie Hotel President). Jednak jego działalność nie spotykała się z aprobatą władz Bielska. Oficjalnym powodem były zarzuty o szerzenie zgorszenia. Nieoficjalnie zaś burmistrzowi i rajcom nie podobało się to, że był konkurencją dla dotowanego przez magistrat Bielska teatru miejskiego.
W tych okolicznościach Zenker postanowił za rzeką poszukać bardziej sprzyjającego miejsca. Rozglądał się za wolną parcelą, by otworzyć kino. Zaintrygowani tym pomysłem rajcy z Białej postanowili podchwycić pomysł i samodzielnie go zrealizować. Tym samym samorząd w Białej podjął starania o koncesję na prowadzenie kina. - Nie czynił tego z miłości dla muzy, lecz dla podreperowania kasy miejskiej. Tym bardziej, że w owym czasie posiadanie kina uważano, za „kurę znoszącą złote jaja” - tłumaczy Jacek Kachel.
Jeden z czterech w monarchii
17 grudnia 1912 roku burmistrz Franciszek Wenzelis wystosował oświadczenie - Jego Ekscellencya pan namiestnik Galicyi użyczył miastu Białej licencyi zupełnej na urządzenie miejskiego kinoteatru. Licencya ta nadeszła urzędownie 13. b.m. W tem zezwoleniu widzę akt szczególniejszej życzliwości eksc. pana namiestnika dla miasta Białej, a to tem bardziej, jeśli zważy się, że licencye na kinoteatr zwykle gminom miejskim nie bywają nadawane. W lutym 1913 roku radni Białej uchwalili budowę kinoteatru.
Budowa kina wiązała się ze zmasowaną akcją promocyjną. Władze przygotowały szczególną niespodziankę. Już w listopadzie 1913 roku kino zostało wyposażone w najnowszy aparat Edisona do wyświetlania filmów. Władze kina podkreślały, że jest to oryginalny aparat, a nie podróbka, jakie są robione w Paryżu czy Berlinie. „Kurier Lwowski” relacjonował - przedstawienia te cieszą się wielkim powodzeniem, widzowie odnoszą zupełne wrażenie widowisk teatralnych, które obecnie zyskały w nich groźną konkurencję.
Budynek ozdobą miasta
Sam budynek uchodził za oszałamiający. - Tak z zewnątrz, jak i wewnątrz jest jedną z najelegantszych i najpiękniejszych budowli tego rodzaju w całej monarchii i pod architektonicznym względem tworzy prawdziwą ozdobę miasta. Wygląda jak mały zameczek z nader ujmującą fasadą i przy całej przestronności jest niezwykle drobny. W sumie dostępnych jest równo 550 miejsc siedzących, dalej 6 lóż na ścianach głównego wejścia i 8 lóż bocznych. Na widownię prowadzi gustownie utrzymany westybul - pisała prasa.

Ratusz i kino w Białej, 1914 rok (ze zbiorów Jacka Kachla)
Repertuar jak na tamte czasy był szeroki. „Szał” robiły krótkie komedyjki. Samorządowcy, aby nie być posądzonymi o popieranie jedynie najniższych instynktów, dbali o to, by w kinie były wyświetlane również filmy edukacyjne. Dla lokalnej społeczności duże znaczenie miał film „Johann Strauss nad pięknym, modrym Dunajem”. W obrazie pojawił się lokalny akcent - zagrała w nim sopranistka Selma Kurz, primadonna Opery Wiedeńskiej, pochodząca z bialskiej rodziny żydowskiej. Film był jedynym w jakim zagrała.
Erotyki z ulgą dla panów
Zainteresowaniem męskiej części widowni cieszyły się z kolei wieczorki erotyczne, które odbywały się w Bielskim kinie Zenkera. Z wiadomych względów takich filmów nie wyświetlało kino miejskie w Białej. Pikantne filmy, nie były jak się powszechnie uważa wyświetlane w drugim obiegu, lecz normalnie - z pełną informacją plakatową. Żołnierze i studenci mogli liczyć na 50 proc. ulgę. Najczęściej były to krótkie filmy o zabawnej treści, w której pojawiała się piękna kobieta, czasami rozebrana do „rosołu”.
Wspaniałe kino w Białej, chociaż świetne wyświetlało filmy, to jednak kokosów nie przyniosło. - Kiedy wydawało się, że lokalny świat podnosi się z pożogi wojny przyszedł czas wielkiego kryzysu. Totalne bezrobocie i bieda odcisnęło piękno na kondycji finansowej tej instytucji. Dodatkowo pojawiły się konkurencyjne kina „Apollo” i „Rialto” - tłumaczył zgromadzonym Jacek Kachel.
Miało pełnić rolę domu kultury
Po II wojnie światowej kino przeszło rewolucje, która ostatecznie doprowadziła do jego unicestwienia. Najpierw zamieniono mu nazwę na Wanda. Oczywiście miało to mieć wydźwięk propagandowy, z powodu Wandy, która Niemca nie chciała, a po wojnie o Niemcach można było mówić tylko źle.
Jak się okazało, w trakcie budowy zrezygnowano z klasycznego fundamentu, na rzeczy wysokiej podmurówki. Wilgoć przepływającego obok potoku Niwka sprawił, że budynek popadał w runę. Fatalnie prowadzone przez całe lata 60. XX wieku pozorne remonty dopełniły dzieła. Kino pracowało po kilka tygodni w roku, a w pozostałym czasie było zamknięte. Czas agonii nastąpił początkiem lat 70.
Wraz z planami rozbudowy miasta, postanowiono nie remontować obiektu lecz rozebrać go i poskładać na nowo w rejonie dzisiejszego osiedla Złote Łany, aby pełnił rolę domu kultury na budowanym osiedlu robotniczym. Niestety, plan udał się tylko częściowo. Kino rozebrano tak skutecznie, że nie było z czego poskładać go na nowo. - Dzisiaj młodzi nie wiedzą, że w ogóle istniało takie kino. Wcześniej urodzeni patrzą na zdjęcia tego obiektu z perspektywy swojej pierwszej randki lub też wyciśniętej podczas oglądania melodramatu łzy. I taka właśnie jest magia kina - podsumował Jacek Kachel.
Adam Kanik
[email protected]
Zdjęcie główne: ze zbiorów Wiesława Dziubka
Artykuł powstał w ramach cyklu „Historii czar” dzięki uprzejmości bielskiego historyka. Organizatorem wydarzeń w Książnicy Beskidzkiej jest Stowarzyszenie Wspólnota Samorządowa BB.
Oceń artykuł:
92 4Komentarze 15
niepowtarzalny.

Klauzula informacyjna ›