Giełda w Wapienicy to ewenement na handlowej mapie Bielska-Białej
Mimo gigantycznej konkurencji międzynarodowych korporacji, Giełda w Wapienicy cały czas ma się tylko lepiej. Mieszkańcy, nie tylko regionu i dwóch województw, ale też Czesi, Słowacy i Ukraińcy, uwielbiają robić tu niedzielne zakupy. Doceniają też, tak jak kupcy, zmiany, dzięki którym Giełda w wielu wymiarach nie ma sobie równych. Bo właśnie tu można kupić niemal wszystko - w dużej mierze prosto od producenta, który mieszka w naszym regionie, a przy tym negocjować i dopytać o wszelkie szczegóły. Odwiedziliśmy wapienicką Giełdę i zapytaliśmy wystawców, których część jest związana z nią od 20 i więcej lat, o wyjątkowość ich oferty i tego miejsca na handlowej mapie Bielska-Białej.
W słoneczną niedzielę, 23 kwietnia, Giełda w Wapienicy tętniła życiem od wczesnego ranka, a kolejne samochody podjeżdżały i parkowały tu (jak zawsze - za darmo) jeszcze w południe. Mieszcząca się przy ulicy Wypoczynkowej Giełda zachowała wszystko to, co przyciągało klientów już dwie-trzy dekady temu, jednocześnie pozbywając się dawnych słabości. I rozwija się, przyciągając rzeszę i kupców, i klientów.
.jpg)
Obszerne hale sprzedażowe, zwracająca uwagę ładna drewniana wiata, szerokie alejki między rzędami uporządkowanych straganów, a także coraz wyższa estetyka i poczucie bezpieczeństwa handlowców i kupujących (obiekt jest dobrze chroniony) - to doceniają wszyscy przybywający na Giełdę. To, co się nie zmieniło, to zupełnie inna atmosfera handlu, niż w centrach handlowych, hipermarketach czy rozmaitych sieciówkach. Na Giełdzie - zanim coś się kupi - przede wszystkim się rozmawia z handlującymi. Ci, często sami produkując swój asortyment, wiedzą o nim wszystko, a przy tym mogą oferować bardzo atrakcyjne ceny. Warto w tym miejscu wykorzystać umiejętności targowania się. Sprzedawcy zrobią wszystko, by spełnić oczekiwania klienta, bo zależy im, by do nich wrócił i by polecił ich kolejnym.
- Staramy się wykorzystać cały nasz potencjał, a przy tym szukać nowych rozwiązań, pomysłów i innowacji, by dynamicznie się rozwijać. Postawiliśmy na szczery i stały kontakt z wystawcami, ale też wsłuchujemy się w głosy kupujących. Stąd nie tylko zorganizowaliśmy dla dużej części handlu zadaszone obiekty, poprawiliśmy estetykę, wypleniliśmy negatywne zjawiska, ale też choćby organizujemy ciekawe imprezy dla naszych klientów, często o charakterze rodzinnym i kulinarnym. Cieszymy się, że wszyscy widzą ten postęp i Giełda może być jedną z handlowych wizytówek Bielska-Białej nie tylko w regionie, ponieważ - dzięki doskonałej lokalizacji przy drodze ekspresowej - mamy tu klientów z województw śląskiego i małopolskiego, ale także z Czech i Słowacji. Giełda przypadła też do gustu mieszkającej tu społeczności ukraińskiej - mówi Marcin Szarek, prezes Beskidzkiego Hurtu Towarowego, który zarządza Giełdą w Wapienicy. - Miasto jest większościowym udziałowcem spółki, a jego władze doceniają wartość Giełdy. Wszyscy cieszą się z możliwości handlu w każdą niedzielę - dodaje prezes, który w niedziele też tu robi zakupy do swojego domu, a przy tym rozmawia i z klientami, i wystawcami. - Warto zwracać uwagę klientów na to, że tu kupują produkty prosto od producenta, że robiąc tu zakupy wspierają gospodarkę Polski i naszego regionu, że to dzięki nim ci handlowcy mają pracę i mogą oferować towar doskonałej jakości, poszerzając tym rynkową ofertę - tłumaczy Marcin Szarek.
.jpg)
Marcin Szarek
Kupcy, podobnie jak Giełda, też idą z duchem czasu. Wielu ma obszerne, piękne i efektowne ekspozycje. Nawet najmniejsze stragany są schludne, a asortyment jest pieczołowicie przygotowany do tego, by klient mógł się z nim wygodnie zapoznać. Widać, że nikt nie handluje tu za karę, tylko każdemu zależy, by klient odszedł w pełni usatysfakcjonowany. To właśnie szeroka oferta i prezentujący ją kupcy stanowią o wyjątkowości Giełdy. Wielu z nich z Giełdą jest związanych od lat. - My od samego jej początku. Handlowaliśmy już na starej Giełdzie przy dworcu PKP. W ofercie mamy wszystko, co najładniejsze dla kobiet w każdym przedziale wiekowym. To produkt krajowy, a w 60 proc. sami produkujemy nasz asortyment. Myślę, że na polskie produkty stawia też większość innych podmiotów, handlujących na Giełdzie, bo klienci patrzą na jakość i cenią sobie nasze towary. Klientki chcą ładnie wyglądać, a że idzie lato, to stawiają na naturalne tkaniny. Szczególnie poszukiwana jest bawełna. U nas znajdą dosłownie wszystko - opowiada Dariusz Kobiałka z Oświęcimia, którego firma Kreator wystawia tu ubrania dla kobiet. - Giełda w Wapienicy to wyjątkowe miejsce, bo klient może bezpośrednio porozmawiać z producentem niemal o każdym towarze. Ludzie tęsknią za taką formą sprzedaży, gdzie mogą się dowiedzieć, z czego składa się produkt i w jaki sposób został wytworzony. Taka rozmowa na linii producent - klient jest bardzo cenna dla obu stron. Rzecz jasna, rozmowa może też obejmować negocjację cen, o co trudno w innych miejscach - zauważa. Dostrzega też zmiany. - Będąc tu od ponad 20 lat, widzimy ogromne postępy w zarządzaniu Giełdą. Przede wszystkim jest tu bardzo czysto i wprowadzono wiele świetnych rozwiązań logistycznych. Można się wygodnie przemieszczać szerokimi alejkami. Sam prezes tu chodzi i rozmawia z kupcami, dając nam poczucie, że mamy wpływ na rozwój tego miejsca - ocenia.
.jpg)
Dariusz Kobiałka
Odzież oferuje też Grzegorz Adamus z Bielska-Białej. - Z Giełdą jestem związany od 1992 roku, ale handluję też na Żywiecczyźnie i na Śląsku. Sprzedaję męskie spodnie, głównie dżinsy, a to produkt, który nigdy nie wychodzi z mody, choć zmieniają się fasony. Przez tyle lat doczekałem się wielu stałych klientów. Dziś ruch na Giełdzie jest duży, ale wiadomo, że nie aż taki, jak w latach 90., bo rynek się znacznie zmienił. Giełda jednak dopasowuje się do zmian, widać dbałość o jej rozwój. Wielką zaletą jest możliwość robienia tu zakupów w każdą niedzielę. Ludzie to cenią, bo właśnie w niedzielę mają czas i często przyjeżdżają całe rodziny, chwaląc sobie wielki wybór towarów. Ceny są niższe, niż w galeriach i można je na dodatek negocjować - wskazuje bielszczanin.
Marzena Witek z Bielska-Białej też postawiła na branżę odzieżową. - Na Giełdzie jesteśmy już od 20 lat, zawsze z tym samym asortymentem, czyli garniturami. Oferta zmienia się w zależności od mody, dostosowujemy się do klienta. Mamy wszystkie rozmiary dla osób w każdym wieku - od chłopców po seniorów. Wielu klientów specjalnie nas szuka, bo kupuje u nas już od lat. Mąż, Sylwester, prowadzi też we Wrocławiu sklep z tym samym asortymentem - mówi. Czym się różnią sprzedawane przez nią garnitury od tych w sklepach sieciowych? - Są dopracowane i świetnie wykończone. Stawiamy na dobre materiały, precyzyjne składanie i odpowiednie przechowywanie. Widać to na pierwszy rzut oka i sprawdza się potem w użytkowaniu, dlatego klienci wracają. Potrafimy też po 20 latach dobrze doradzić klientowi - objaśnia bielszczanka.
.jpg)
Marzena Witek
Wapienicka Giełda słynie z mebli. Tutaj przyjeżdżają sami producenci z rejonu Kalwarii Zebrzydowskiej, którzy te same meble nieraz sprzedają też w pięknych salonach, a nawet warszawskich butikach, gdzie kupują je znane osobistości, w tym gwiazdy telewizji. Rzecz jasna, na Giełdzie te ręcznie robione meble są najtańsze. - Produkcję mebli zapoczątkował mój dziadek i dalej jest to rodzinny interes pod marką Fakro. Jesteśmy w stanie urządzić kuchnię w każdym stylu, w pełni dostosowując się do oczekiwań klienta. Zainteresowaniem cieszą się i klasyczne rozwiązania, i te najnowocześniejsze. Klient ma pewność, że u nas otrzyma najwyższą jakość, a przy tym ma kontakt z samym producentem, co buduje zaufanie - mówi nam Robert Stawowczyk z Frydrychowic.
Dorota Lempart ze Skawinek także oferuje tu piękne meble. - Tutaj trzy czwarte wystawców mebli pochodzi z naszego regionu i są to firmy rodzinne. Firmę Meble Baran z Brodów założył mój przyszły teść. Na rynku jest już 38 lat. Mamy więc wielkie doświadczenie i produkujemy meble wysokiej jakości. Sam fakt, że klienci mają na miejscu producenta sprawia, że mogą z pierwszej ręki dowiedzieć się, w jaki sposób meble są wykonywane od podstaw i z jakich materiałów. W marketach pracownikom zależy na pozbyciu się masowych produktów. Nam zależy, by starać się ku satysfakcji klientów, bo albo przyjdzie po coś innego, albo przyprowadzi kogoś innego - zapewnia młoda kobieta.
- Przyszłam tu kupić meble. Byłam w dużych sklepach sieciowych, ale trafiłam w końcu tutaj. Podoba mi się to, że mogę tu porozmawiać z producentami, którzy zrobią dla mnie meble, skrojone idealnie pod moje potrzeby. Potrafią doradzić, jakie materiały w przypadku mojego mieszkania i sposobu użytkowania będą najlepsze - chwali jedna z klientek, która właśnie odwiedziła stoisko firmy z Brodów.
- Wszyscy się tu znamy jak łyse konie. Ja prowadzę Pracownię Meblową Worytko. Przyjeżdżam tu od roku, ale w branży meblowej pracuję od 12 lat. Zbudowałem firmę od podstaw. Moje meble można kupić w siedzibie firmy i właśnie tutaj. To meble tapicerowane, stoły, krzesła, meble salonowe, garderoby, kuchnie w zabudowie, sypialnie... Sam je produkuję, więc mogę stanąć naprzeciw każdego klienta i odpowiedzieć na wszystkie pytania i tak doradzić, by każdy był zadowolony. Bo przecież znam szczegóły tworzenia każdego mebla i potrafię dostosować go do oczekiwań. Teraz będę wynajmować kolejną powierzchnię, by jeszcze lepiej zaprezentować swoją ofertę - zdradza Mariusz Worytko z Kalwarii Zebrzydowskiej. - Nie bez przyczyny tu jestem. Widzę, jakie pozytywne zmiany zaszły na Giełdzie, jak dobrze się tu handluje i nie mogę też narzekać na ilość klientów. To, co się nie zmieniło w tym miejscu, to możliwość negocjacji, czyli podstawa porządnego handlu - zaznacza z uśmiechem producent.
.jpg)
Mariusz Worytko
Piotr Kwiecień, prowadzący firmę April, przyjeżdża do Wapienicy z Rybnika. - W ofercie mam akcesoria samochodowe. Głównie to welurowe i gumowe dywaniki oraz pióra do wycieraczek. W porównaniu z zakupami w internecie, moje produkty wyróżniają się ceną i jakością. Welury sami szyjemy, a nawet dywaniki gumowe pochodzą z Polski. 20 lat się tym zajmuję i potrafię świetnie doradzić. Mam już dużo stałych klientów, ale też przybywa nowych - nie kryje satysfakcji. - Przyjeżdżam tu od 20 lat. Na co dzień pracuję za granicą, ale na Giełdzie jestem w każdą niedzielę i tylko tu handluję. Przy nowym prezesie Giełda się rozwija. Podniosły się standardy i jest w końcu dobry kontakt z całą obsługą, czego kiedyś nie było - uzupełnia.
Stragan pani Renaty z Kóz jest jednym z najpiękniejszych, a to za sprawą wybujałych na wiosnę sadzonek kwiatów, owoców, warzyw i ziół. - Sezon wiosenny uważamy za rozpoczęty i serdecznie zapraszamy. Można już sadzić niektóre rośliny, które wytrzymają nawet w przypadku niewielkiego mrozu. Każdego klienta poinstruujemy, jak poprowadzić własną uprawę. Pogoda jest coraz ładniejsza i ludzie zaczynają sadzić nie tylko w ogrodzie, ale też na tarasie czy balkonie - opowiada kozianka, która wszystkie rośliny ma z własnej uprawy.
Nasiona nieopodal głównej bramy ma w ofercie Piotr Folta. - Pracowałem jeszcze na starej Giełdzie. Handluję warzywami i owocami, a w sezonie właśnie nasionami. Jest większe zainteresowanie jarzynami, a trochę mniejsze kwiatami. Ja jeszcze jestem z czasów, gdy musiałem zdawać egzamin, by tym handlować. Jako że robię to już od 25 lat, to odpowiem na wszystkie pytania klientów - przekonuje.
Pan Jan z Bielska-Białej sprzedawał na bielskiej Giełdzie, gdy ta jeszcze mieściła się przy ulicy Warszawskiej. - Mamy tu niemal wszystko, co potrzebne jest w kuchni. Staramy się mieć rzeczy lepszej jakości, niż te chińskie, dostępne w sieciówkach - podkreśla.
- Zapraszamy na niedzielne zakupy na Giełdę w Wapienicy, by przekonać się, że to idealne miejsce, aby się ubrać, a także wyposażyć w pełni swój dom, ogród czy samochód. Tu nikt nie odchodzi z kwitkiem - puentuje prezes Marcin Szarek.
.jpg)
Artykuł sponsorowany
Oceń artykuł:
136 12














