Przewlekła afera długich języków. Niektórzy podejrzani zdążyli odejść ze służby
W marcu minęły dwa lata od pierwszych zatrzymań policjantów z Bielska-Białej, którym prokuratura przestawiła zarzuty przekroczenia uprawnień i ujawniania informacji prawnie chronionych. Niedawno śledztwo po raz kolejny wydłużono, choć z naszych informacji wynika, że w postępowaniu nie pojawiają się nowe osoby podejrzane, a ze względu na przewlekłość postępowania niektórzy podejrzani zdążyli odejść ze służby w policji. Co ciekawe, Sąd Rejonowy w Sosnowcu wobec części policjantów uchylił nałożone na nich zawieszenie w czynnościach służbowych.
To kolejne wydłużenie terminu śledztwa wszczętego z urzędu przez Prokuraturę Okręgową w Sosnowcu w listopadzie 2020 roku. Kolejną już zgodę na późniejsze zakończenie czynności musiała wyrazić Prokuratura Regionalna w Katowicach (dzieje się tak, gdy postępowanie trwa powyżej roku). Tym razem śledztwo przedłużono o kolejne cztery miesiące, obecny termin jego zakończenia upłynie w lipcu.
Dwa i pół roku śledztwa
Jakie jest uzasadnienie tej decyzji? Waldemar Łubniewski, rzecznik prasowy sosnowieckiej prokuratury, wyjaśnia, że prokurator musi przeprowadzić w sprawie kolejne czynności procesowe oraz poddać analizie obszerny materiał dowodowy. Jaki? Tego nam nie sprecyzowano, bo w dalszej części odpowiedzi czytamy, że z uwagi na dobro prowadzonego śledztwa, związane z jego etapem i stanem zaawansowania czynności dowodowych, obecnie nie będą udzielane bardziej pogłębione informacje o tej sprawie. Można rzec, że po raz kolejny otrzymaliśmy standardową formułkę wygłaszaną od wielu miesięcy w tej sprawie.
W wyniku czynności prowadzonych przez prokuraturę w charakterze podejrzanych występowało 19 osób, 16 z nich to funkcjonariusze policji, ale z ostatnich informacji przedstawionych nam przez prokuraturę wynika, że niektórzy z mundurowych w trakcie prowadzonego śledztwa zdążyli odejść ze służby.
Od dwóch lat z zarzutami
Nic dziwnego, skoro pierwsze zatrzymania miały miejsce ponad dwa lata temu. W marcu 2021 roku funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji zatrzymali pięciu policjantów bielskiego garnizonu - czterech pracujących w wydziale ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej oraz komendanta komisariatu w powiecie bielskim. Razem z nimi zarzuty usłyszała także osoba cywilna.
W lipcu tego samego roku zarzuty usłyszała kolejna osoba cywilna, a jesienią 2021 roku kolejnych czterech pracowników policji. Kolejna seria zarzutów ogłaszana była osobom podejrzanym wiosną 2022 roku - wtedy liczba podejrzanych wzrosła o kolejnych siedem osób (wszyscy byli funkcjonariuszami bielskiego garnizonu) i łącznie było ich już 18. Prokuratura w trakcie prowadzonych od dwóch lat czynności wobec podejrzanych stosowała wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci: poręczenia majątkowego (kwoty były zróżnicowane, informowano o kwotach od 9 do 20 tys. zł), zawieszenia w czynnościach służbowych funkcjonariuszy, dozoru policji, a także polegającego na zakazie kontaktowania się z określonymi osobami.
Podejrzani wracają do pracy
- Wobec żadnego z podejrzanych nie stosowano środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania - przyznaje prokurator Waldemar Łubniewski. Część osób podejrzanych będących funkcjonariuszami policji składała zażalenia na działania prokuratury i nałożone sankcje. Co warte uwagi, wobec niektórych Sąd Rejonowy w Sosnowcu uchylał zawieszenie w czynnościach służbowych.
W bielskiej policji pracują funkcjonariusze na których od dwóch lat ciążą zarzuty przekroczenia uprawnień i które oczekują na dowiedzenie swojej niewinności przed sądem. Przewlekłość prowadzonego postępowania prokuratorskiego odbiera osobom tym prawo do obrony i sprawiedliwego wyroku.
Tymczasem po raz ostatni zarzuty w śledztwie najprawdopodobniej przedstawiane były w czerwcu ub. roku, gdy usłyszała je osoba cywilna - dziennikarz Mirosław Jamro (trzy miesiące później został oczyszczony z bezpodstawnie przedstawionych zarzutów i nie toczy się wobec niego postępowanie prokuratorskie). Jak nieoficjalnie ustalił nasz portal, od tamtej pory w śledztwie nie dzieje się nic przełomowego.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
19 10Komentarze 13
Część z nich miała już dość tej parodii trwającej ponad 2 lata i odeszła do cywila.
Przypomina to "Proces" Kafki.

Klauzula informacyjna ›