Za niespełna miesiąc Maja Adamczyk, 17-latka z Bielska-Białej wystartuje w ekstremalnym biegu Everest Marathon, który odbywa się na wysokości powyżej 5 tys. m n.p.m. Udział w maratonie dedykuje koledze, który uległ wypadkowi.

Uczennica bielskiego LO im. Wisławy Szymborskiej jest najmłodszą uczestniczką tegorocznej edycji Everest Marathon. Ten wymagający bieg górski odbywa się na wysokości 5364 m n.p.m., to najwyżej rozgrywane zawody na świecie. Maja Adamczyk reprezentować będzie UKS Free Sports Bielsko-Biała, czyli uczniowski klub, od kilku miesięcy działający na terenie miasta. W Himalaje wylatuje 15 maja.

Tam przez dwa tygodnie nieforsującym tempem będzie podchodzić pod Mount Everest. W czasie wędrówki odbędzie aklimatyzację, a 29 maja pobiegnie w zawodach rangi mistrzostw świata. Bielszczanka do startu przygotowuje się od roku pod okiem sztabu specjalistów - lekarzy, fizjoterapeutrów i trenerów. Całe jej obecne życie zostało podporządkowane przygotowaniom do morderczego biegu w Himalajach.

Po powrocie 17-latka planuje wydać książkę. Odkąd zaczęła się przygotowywać do maratonu, każdego dnia zapisuje swoje przemyślenia. Ma nadzieje, że jej wydanie zainspiruje każdego do działania i spełniania własnych marzeń. Swój bieg bielszczanka postanowiła zadedykować koledze z liceum, Krzysztofowi Foglowi, który podobnie jak ona, zafascynowany jest górami, ale uległ bardzo poważnemu wypadkowi i przebywał w śpiączce przez cztery miesiące. Wcześniej przygotowywał się do półmaratonu warszawskiego.

Maja pragnie udowodnić, że nie ma rzeczy niemożliwych, i że ​wiek nie jest przeszkodą w osiąganiu marzeń i wyznaczaniu sobie ambitnych celów. Bieg jest dla niej jednym z tych kroków, które pozwolą jej pokonać własne słabości i sprawdzić swoje granice. W Everest Marathonie pobiegnie razem z tatą.

ak

Zdjęcie: archiwum Mai Adamczyk