Na ruchliwej drodze samochód potrącił sarnę. Zwierzę przeżyło, choć wezwany przez wójta myśliwy nie dawał mu żadnych szans. Koziołkiem zajęli się społecznicy z Ośrodka Rehabilitacji „Mysikrólik”. Nie kryją oburzenia.

Do zdarzenia doszło w godzinach porannych na ruchliwej drodze powiatowej w podbielskich Wilkowicach. Samochód potrącił kozła sarny, wezwano policję. Funkcjonariusze skontaktowali się z wójtem gminy, a ten zadeklarował, że się wszystkim zajmie. Policjanci odjechali, a na miejsce - na wezwanie wójta - przyjechał myśliwy. Członek koła łowieckiego miał stwierdzić, że zwierzę i tak padnie na skutek ran. Ktoś z kierowców zadzwonił jednak do ośrodka „Mysikrólik”, który m.in. ratuje zwierzęta z wypadków.

Prowadzący ośrodek nie zostawili suchej nitki na całej sprawie. „Policja i wójt dostają od nas pouczenie o skrajnie nieodpowiedzialnym zachowaniu w tej sytuacji. Władze gminy i policja wiedziały o rannym zwierzęciu, jednak zostało ono pozostawione na miejscu bez zabezpieczenia i pomocy. Próbując wstawać, mogło spowodować zagrożenie dla uczestników ruchu na dość ruchliwej drodze. Panie wójcie, brak działania i pozostawienie rannego cierpiącego zwierzęcia jest już znęcaniem się nad zwierzętami. Mamy nadzieję, że strony wyciągną wnioski na przyszłość z tej sytuacji” - napisali w mediach społecznościowych.

Z takim stawianiem sprawy nie zgadza się wójt Wilkowic Janusz Zemanek. - Pomijając fakt, że do zdarzenia doszło na drodze powiatowej, moim zdaniem gmina zareagowała prawidłowo. Nie mamy dokładnych wytycznych, jak powinniśmy się zachować, takie działania nie należą do zadań własnych gminy. Według wewnętrznych przepisów powinniśmy współpracować z kołami łowieckimi i tak właśnie było. Dlatego na miejsce udał się myśliwy, osoba z dużym stażem i wiedzą. Stwierdził, że zwierzę nie ma szans przeżyć, nakazaliśmy wezwanie weterynarza. W międzyczasie jakaś pani zadzwoniła po „Mysikrólika”, nie zważając na obecność myśliwego. Dopiero wtedy myśliwy opuścił miejsce zdarzenia - tłumaczy wójt.

Kto ma rację? I jak się zachować w takich sytuacjach? Więcej na ten temat pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie na www.prasabeskidzka.pl.

ak

Zdjęcie: Ośrodek Rehabilitacji „Mysikrólik”