Przy parkowaniu wpisał numery innego auta. Bardzo kosztowna pomyłka
Pan Leszek opłacił postój, ale pomylił numer rejestracyjny samochodu. Urzędnicy naliczyli kolosalną opłatę, ale bielszczanin postanowił walczyć i pisać pisma. Po kilku miesiącach batali w końću SKO przyznało mu rację i mandat anulowano.
To był 18 lutego ubiegłego roku, chwila po 11.00. Pan Leszek przyjechał na parking przy ul. Dąbrowskiego w Bielsku-Białej. Wysiadł z samochodu, opłacił postój za pół godziny i udał się do sklepu komputerowego. Po powrocie do samochodu znalazł za szybą informację, że dostał mandat za nieopłacenie miejsca parkingowego. Uznał, że to musi być pomyłka, bo przecież wykupił bilet.
Okazało się, że pomylił numery tablic rejestracyjnych - w domu ma dwa samochody i wpisał numery drugiego pojazdu. Jeszcze tego samego dnia udał się do Miejskiego Zarządu Dróg, aby wyjaśnić sytuację. Napisał reklamację. 12 kwietnia otrzymał list, z którego wynikało, że musi zapłacić za lutowy postój 166 zł!
W uzasadnieniu decyzji przeczytał, że „opłaty pobiera się za postój pojazdu samochodowego, a nie za korzystanie z postoju w Strefie Płatnego Parkowania” oraz, że „podanie numeru rejestracyjnego pojazdu na bilecie parkingowym stanowi niepodważalny dowód na to, że dokonano opłaty”. W końcu oddał sprawę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, który przyznał rację kierowcy i anulował mandat.
Więcej na ten temat można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowy numer lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży w kioskach, supermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie można kupić TUTAJ.
mpy
Oceń artykuł:
44 9Komentarze 43
czyli dlatego łupi się kierowcę za chwilowe zaparkowanie samochodu

Klauzula informacyjna ›