Hulajnogi porzucane na chodnikach. Czy ktoś tego pilnuje? - foto
Od 1 września w Paryżu nie będzie już można wypożyczyć hulajnogi elektrycznej. Tak zdecydowali w referendum paryżanie, bo mieli już dość pozostawianych wszędzie hulajnóg. W Bielsku-Białej zaczyna to wyglądać podobnie. Hulajnogi są porzucane byle jak i byle gdzie, niejednokrotnie tarasując przechodniom drogę.
W mieście działają trzy firmy wypożyczające te pojazdy. W Miejskim Zarządzie Dróg szacują, że na bielskich ulicach znajduje się obecnie w gotowości do wypożyczenia od 600 do 800 hulajnóg. Łatwo z nich korzystać, wystarczy zaopatrzyć się w odpowiednią aplikację na telefon. Dzięki niej można wypożyczyć urządzenie i zapłacić za pokonany dystans. Użytkownik zabiera i pozostawia hulajnogę wprost na chodniku w dogodnym dla siebie miejscu – nie ma wyznaczonych dla nich stacji postojowych czy parkingów.
Efekt jest taki, że wielu użytkowników pozostawia hulajnogi na chodnikach, w kompletnym nieładzie. Okazuje się, że firmy, których hulajnogi można wypożyczyć w mieście, ustaliły wraz z drogowcami pewne zasady, na jakich mogą funkcjonować. Miejski Zarząd Dróg przedstawił swoje oczekiwania dotyczące sposobu poruszania się hulajnogami po mieście (wynikające zresztą z przepisów prawa o ruchu drogowym) i powinny one być respektowane. Dlaczego nie są? I kto ma tego pilnować?
Więcej na ten temat można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowy numer lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży w kioskach, supermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie można kupić TUTAJ.
map
Zdjęcie: Marcin Płużek
Oceń artykuł:
47 9Komentarze 53
Mi się zdarzało że zastępowałem opłacanych z naszych podatków darmozjadów z policji i straży miejskiej, którzy powinni takie zagradzające przejście hulajnogi usuwać, i przestawiałem hulajnogę na skraj chodnika. Wtedy włącza się alarm, jeszcze dokładnie skuteczności takiego działania nie sprawdzałem, ale mam nadzieję, że operator otrzymuje wtedy sygnał o próbie kradzież, co spowoduje, że przyjadą i ją zabiorą. Ale niewykluczone, że trzeba taką hulajnogę bardziej przemieścić, choć oczywiście nie do koryta rzeki, jak tu ktoś pisał...
W BB jak nastolatek nie ma jeszcze swojego auta, to ciężko mu się poruszać.
Niech młodzi mają te hulajnogi, tylko kultury nauczyć.
Tak czy inaczej, najgorsze jest nawet nie to stwarzanie zagrożenia przez hulajnogi jeżdżące wśród pieszych, ale właśnie hulajnogi zaparkowane niezgodnie z przepisami (przypominam, że szerokość chodnika pozostawionego dla ruchu pieszych nie może być mniejsza mniejsza niż 1,5 m, czyli nie dość, że oczywiście hulajnogę należy parkować wzdłuż chodnika, to można to robić tylko na szerokich).
Z jednej strony straż miejska powinna zdecydowanie respektować obowiązujące prawo i wykonywać swoje obowiązki, czyli usuwać zagrożenie i wystawiać mandaty. Z drugiej, powinno się operatorom zabronić umożliwiania parkowania w miejscach innych, niż wyznaczone, tego typu rozwiązanie chcą wprowadzić m.in. w Poznaniu („operatorzy zadeklarowali, że tak zaprogramują swój system, że nie będzie można zakończyć wypożyczenia jednośladu jeśli nie zostanie on zwrócony w jednym z wyznaczonych miejsc”). Zresztą to operatorzy powinni płacić za wynajem miejsca pod takie parkingi, tak jak płaci się za zajęcie miejsca pod ogródek knajpiany...
Czy ktoś nad tym panuje?
Może po prostu ktoś decyzyjny podejmie mądrą decyzję.
Wkrótce firmy wynajmujące hulajnogi same będą dyscyplinować swoich użytkowników, wprowadzając np. system kar dla krnąbrnych wynajmujących.
Art. 130a prawa o ruchu drogowym pozwala naliczać 123 zł za usunięcie i 23 zł za każdą dobę przechowywania, to i tak mało, ale trzeba korzystać z tego, co oferuje obowiązujące prawo. Niezależnie od tego za niewłaściwie zaparkowaną hulajnogę można wystawić mandat 100 zł, korzystając z art. 78 ust. 4 i 5 prawa o ruchu drogowym , który mówi o obowiązku wskazania przez operatora łamiącego prawo kierowcy; jeśli ten odmówi, to osoba odpowiedzialna, np. prezes, zapłaci 500 zł.
Są środki prawne, by to zwalczać, ciekawe tylko, dlaczego się tego nie robi...

Klauzula informacyjna ›