Stworzenie tzw. ogrodu deszczowego na terenie budowanego przedszkola w Hałcnowie wzbudziła ogromne kontrowersje wśród rodziców. Post w mediach społecznościowych przedstawiający wizualizację i koncepcję inwestycji zamieścił radny Bronisław Szafarczyk. Pomysł spotkał się z krytyką, bo rodzice mają poważne wątpliwości czy wzięto pod uwagę bezpieczeństwo przedszkolaków. Ogrodnik miejski Dariusz Gajny uspokaja, że teren będzie ogrodzony, ale i tutaj pojawiły się głosy niezadowolenia. Zdaniem jednej z kobiet, działkę przy przedszkolu należało wykorzystać na budowę miejsca dostepnego dla dzieci, a nie zamkniętego ogrodu.

Radny miejski Bronisław Szafarczyk zamieścił w mediach społecznościowych wizualizację „ogrodu deszczowego”, który jest częścią budowanego przedszkola w Hałcnowie. Projekt nie przypadł do gustu komentującym rodzicom i wzbudził ogromne obawy o bezpieczeństwo dzieci, choćby z powodu obecnej na zdjęciach sadzawki. Zdaniem rodziców, projekant nie wziął pod uwagę bezpieczeństwa maluchów.

Zamiast ogrodu deszczowego plac zabaw?

- Może od razu fosa? - złośliwie komentowali niektórzy. - Oczko wodne przy przedszkolu? Czy projektant pomyślał o bezpieczeństwie dzieci tam przebywających? Dzieci są ciekawe wszystkiego, a Pani wszystkich nie upilnuje - pisze kolejna kobieta. - Chciałabym wierzyć, że każde dziecko będzie dopilnowane przez przedszkolankę i nie wpadnie do tej wody. Projektant chyba dzieci nie ma, że wpadł na taki wspaniały pomysł. Kto w ogóle pozwolił na stworzenie takiego projektu w miejscu, gdzie mają przebywać dzieci?

Dużo polubień zyskał komentarz pani Magdaleny. - Większość ma chyba wątpliwości co do zasadności MIEJSCA tego ogrodu. To nie jest nawet działka obok, to jest teren samego przedszkola. Druga sprawa - kwestia BEZPIECZEŃSTWA - pisze kobieta. Czy ogród deszczowy pozwoli na swobodną, bezpieczną zabawę? Czy pełniej skorzystają z placu zabaw, czy nawet terenów zielonych z nasadzeniami drzew, które w przyszłości dadzą cień, może piaskownice, małe miejsce do gry w piłkę, czy nawet ogródki warzywne?

Bronisław Szafarczyk co prawda starał się tłumaczyć, że ogród będzie ogrodzony, a wstęp dzieci odbywać się będzie tylko pod opieką. To jednak nie przekonało hałcnowian. Do sprawy odniósł się ogrodnik miejski Dariusz Gajny, który wyjaśnia, aby nie mylić ogrodu deszczowego z oczkiem wodnym.

- Ogród deszczowy to forma aranżacji terenu oraz zrównoważonego systemu retencjonującego wodę. Ogrody deszczowe zbierają wodę i stopniowo oddają ją do ekosystemu. I tak też będzie w przypadku przedszkola w Hałcnowie. Woda będzie się zbierać podczas opadów i powoli wsiąkać do gruntu, ponieważ nie chodzi o jej gromadzenie, tylko powolne rozsączenie - tłumaczy ideę inwestycji Dariusz Gajny.

Nic innego nie mogło tu powstać

Maksymalny poziom wody, która jednorazowo może zebrać się w ogrodzie to 60 cm (kontrolowane specjalnym przelewem bezpieczeństwa). Dodatkowo ogród zostanie oddzielony od przedszkola płotem z zamykaną bramką. Jak wyjaśniał ogrodnik miejski, teren w tym miejscu i tak jest podmokły, uniemożliwiający założenie trawnika, więc i tak byłby wydzielony od przedszkola jako nieużytek, bez możliwości jego wykorzystania. Z kolei woda, nawet okresowa przyciągać będzie ptaki, płazy czy małe ssaki.

- Nie mam dzieci, ale z dziećmi i młodzieżą pracuję już od 18 lat prowadząc zajęcia z przyrody, ekologii czy historii miasta. Uczenie wrażliwości ekologicznej to także nauka poszanowania dla surowców naturalnych, których tak jak woda mamy coraz mniej i w najbliższych latach zaczniemy coraz bardziej odczuwać tragiczne skutki jej braku. Super, że przy tak ważnej inwestycji wykorzystało się naturalny walor miejsca i tworzy wyjątkowe przedszkole nie tylko w skali miasta - przekonuje Dariusz Gajny.

Adam Kanik
[email protected]