Z posesji wprost na drogę wojewódzką. Kto ma wybudować kawałek chodnika? - foto
Mieszkańcy Jaworza od czasu remontu ul. Cieszyńskiej zmagają się z nie lada problemem. Po przekroczeniu furtki wychodzą wprost na ruchliwą ulicę. Chodnika nie ma, przejścia dla pieszych też, bo według przepisów nie może prowadzić „donikąd”. ZDW obiecuje, że chodnik wykona, ale w kosztach musi partycypować gmina. Gminy zaś nie stać na dokładanie się do drogi, która należy do... województwa.
Z prośbą o wyjaśnienie kuriozalnej sytuacji w Jaworzu zwrócił się do nas Czytelnik. Na ruchliwym odcinku ul. Cieszyńskiej (od ronda z Zdrojową do skrzyżowania z Astrów), obecnie stanowiącym część DW 944, próżno szukać przejścia dla pieszych. Mieszkańcy walczą o to od lat, bojąc się o własne bezpieczeństwo.
- Mieszkam przy tej ulicy od urodzenia i od pewnego czasu zauważyłem i na co dzień doświadczam, że intensywność ruchu na tej drodze jest wielokrotnie większa niż jeszcze kilka lat temu. Zarówno Urząd Gminy, jak i ZDW w Katowicach wzajemnie przerzucają się pismami i zrzucają na siebie podjęcie decyzji o wyznaczenie i oznakowanie np. dwóch dodatkowych przejść - informuje mieszkaniec Jaworza.
Z pozoru sprawa jest prosta. Czymże jest bowiem ustawienie znaku i namalowanie zebry? Większość mieszkańców podpisało się pod wnioskiem o wyznaczenie przejść w tym rejonie, ponieważ uważają że są one potrzebne i nie mogą zrozumieć, skąd problem. Chodzi jednak m.in. o to, że ul. Cieszyńska na całej swej długości w Jaworzu jest drogą wojewódzką, do niedawna zaś była drogą powiatową.
- W żadnym momencie Gmina Jaworze nie była jej zarządcą - co za tym idzie nie podejmowała żadnych decyzji odnośnie organizacji ruchu, ani nie miała wpływu na jej przebieg i konstrukcję - wskazuje Radosław Hudziec, naczelnik wydziału strategii, rozwoju i funduszy Urzędu Gminy Jaworze. Urzędnik jednak zapewnia, że gmina nie pozostaje bezczynna w temacie poprawy bezpieczeństwa pieszych.
Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się mieszkaniec Jaworza. - To na pewno nie jest tak, że gmina nic nie może zrobić. Uczestniczyła przecież w budowie ronda. Wójt powinien zrobić zdecydowany krok. Założę się, że gdy dojdzie do tragedii pasy zostaną namalowane w jeden dzień - mówi. Przejścia powstać nie mogą, bo brakuje chodnika. Według prawa, zebra nie może prowadzić bowiem „donikąd”. Jedynie na odcinku o długości ok. 300 m, od ulicy Astrów do Dębowej istnieje prawostronny chodnik.
Po przeciwnej stronie drogi, gdzie zlokalizowane są budynki oraz przemieszczają się mieszkańcy brak jest wyodrębnionego ciągu pieszego, jak również szerokiego pobocza umożliwiającego sprawne i bezpieczne poruszanie się. W celu budowy chodnika konieczne jest zaś opracowanie kompletnej dokumentacji projektowej wraz z uzyskaniem wszelkich niezbędnych opinii, uzgodnień i pozwoleń.
Szacowany przez województwo koszt budowy 200 metrów chodnika wyniesie 500 tys. zł. ZDW w Katowicach jest gotowe chodnik wybudować, gmina jednak musi określić się, ile jest w stanie dołożyć. Problem, w tym, że Jaworza nie stać na partycypowanie w kosztach. Co na to wójt? - Gmina nie może wyręczać województwa. Nas nie stać nawet na remont własnych dróg gminnych - mówi Radosław Ostałkiewicz.
Czytelnik nie zgadza się, że aby zebra powstała, musi powstać chodnik. Lata wcześniej przejścia dla pieszych prowadziły nawet do rowu. Przykłady znaleźć można nawet na terenie tej samej miejscowości.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
12 3Komentarze 7
Kto podpisał projekt przebudowy z takim bublem ? Kto podpisał odbiór i dopuścił niebezpieczną i niedokończoną drogę do użytkowania?
Koszty budowy chodnika pokryć z ubezpieczenia projektanta i inspektora nadzoru.

Klauzula informacyjna ›