Centrum Biznesu Befama stanowi swoisty fenomen na mapie nie tylko Bielska-Białej. Za dnia działają tu różne biznesy, takie jak szkoła tańca, drukarnia czy ciucholand. Wieczorem, szczególnie w weekendy, to miejsce zamienia się w świątynię muzycznej twórczości.

To tu zespoły stawiają swoje pierwsze kroki, przygotowują się do sezonu koncertowego lub tworzą dema. Dominuje muzyka z rodzaju tych cięższych, rockowo-metalowych. Po przekroczeniu bramy trafiamy do miejsca, które zdaje się żyć własnym, muzycznym życiem. Tu rozwijają się talenty, pomysły na karierę, muzyczne zainteresowania. Każdy z zespołów, ściana w ścianę, gra swoją muzykę.

- Na miejsce czeka się nawet kilka lat, bo przecież jeśli ktoś użytkuje salę, dostosowuje ją do siebie, nie chce potem szybko jej oddać - mówi członek grupy Down to the Heaven. Zespoły inwestują w w swoją przestrzeń, bo to przecież inwestycja w to, co lubią robić najbardziej, czyli grać.

- Zasada jest prosta: albo się gra, albo nie. To jest drogie hobby, dlatego albo ktoś się decyduje, albo zwyczajnie nie gra - opowiada muzyk zespołu Resiliant. Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają, że bardzo cenią sobie to miejsce. - Codzienne próby na perkusji lub gitarze z użyciem wzmacniacza mogłyby być kłopotliwe, gdy ktoś mieszka w bloku. Befama jest przestrzenią, do której bardzo chętnie się ucieka, pomimo tego, że na pierwszy rzut oka nie wydaje się być przyjazna - mówi jeden z muzyków.

Więcej o muzyce rozbrzmiewającej we wnętrzach starej Befamy można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Świąteczne wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie na www.prasabeskidzka.pl.

mpy

Zdjęcie: Magdalena Pytlarz