Od marca na terenie Górnego Przedmieścia w Bielsku-Białej obowiązuje zakaz nocnej sprzedaży alkoholu, ale jeden z osiedlowych sklepów w porze obowiązywania prohibicji alkohol sprzedaje, co sygnalizują nam mieszkańcy. Kilka dni temu w związku z łamaniem prawa w sklepie interweniował patrol policji. - Wystarczy uruchomić sklep po drugiej stronie Cieszyńskiej, bo tam zakaz nie obowiązuje. Ale czy chodzi o to, żeby naginać prawo, czy tworzyć nowy scenariusz do „Alternatywy 4”? - zwraca uwagę właścicielka sklepu, który przestrzega prawa i notuje dużo niższe obroty.

W lutym uchwałą Rady Miejskiej ograniczono sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży na terenie osiedla Górne Przedmieście. Ograniczenie polega na zakazie sprzedaży między godziną 23.00 a 6.00. Uchwała weszła w życie z dniem 1 marca. Samorządy mogą stosować przepisy tzw. nocnej prohibicji od 2018 roku, gdy umożliwiła to znowelizowana ustawa.

Sklepu za rogiem zakaz nie obowiązuje?

Przedsiębiorca powinien na bieżąco zapoznawać się z przepisami, które go dotyczą, nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności. Członkowie gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych kontrolujący placówki handlowe sprzedające alkohol informowali, że przedsiębiorcy objęci zakazem sprzedaży dostosowali się do obowiązujących przepisów, więc o istnieniu podjętych ograniczeń wiedzą.

- Zastanawiam się, czy ten zakaz obowiązuje tylko jeden sklep, czy na całym Osiedlu Górne Przedmieście? Klienci śmieją mi się w twarz i sygnalizują, że w sklepie za rogiem można kupić alkohol w godzinach obowiązywania zakazu. Wprowadzając taki zakaz Urząd Miejski pozbawił mnie ok. 1/3 obrotów, a koncesje trzeba opłacić w pełnej wysokości. Jeden z klientów przyniósł mi paragon parę minut po godz. 5.30 i udowodnił mi, że w sklepie obok alkohol sprzedają - mówi właścicielka sklepu przy ul. Cieszyńskiej.

- My przestrzegamy ograniczenia co do minuty, bo na wystawionych paragonach widnieje data i godzina zakupu towaru, ale oni nic sobie z tego zakazu nie robią. Oczywiste jest to, że klient, idąc do sklepu po zakupy, nie będzie kupował towaru u nas, a alkoholu za rogiem, tylko zrobi wszystkie zakupy w jednym sklepie, czyli pójdzie tam, gdzie kupi m.in. alkohol. Ciężko mówić o tym, że obroty spadły nam tylko w wyniku obowiązywania zakazu sprzedaży alkoholu, bo spadła również sprzedaż innych towarów - dodaje.

Policja interweniowała w sklepie

Dysponujemy dwoma paragonami, gdy w sklepie przy ul. Piotra Skargi w porze obowiązywania nocnej prohibicji alkohol sprzedano. W drugim przypadku na miejscu interweniował patrol policji, który wylegitymował klienta sklepu, po czym udał się do placówki handlowej. Jak dowiedział się nasz portal, czynności w sprawie prowadzić będzie policja, natomiast po wpłynięciu dokumentów do Urzędu Miejskiego, który wydaje koncesję na sprzedaż alkoholu, również tam zostaną podjęte czynności.

Jeżeli chodzi o opłaty za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych, to pobiera się zgodnie z przepisami określonymi w art. 111 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Opłata za zezwolenia w danym roku kalendarzowym uzależniona jest od wartości sprzedaży napojów alkoholowych w roku poprzednim. Zatem jeżeli w tym roku przedsiębiorcy będą mieli mniejszą wartość sprzedaży, to dopiero w przyszłym roku zapłacą mniej za zezwolenia (koncesje).

Po drugiej stronie ulicy sprzedawać można

- Najzabawniejsze w tym zakazie sprzedaży alkoholu jest to, że w sklepach po jednej stronie ul. Cieszyńskiej, a więc na osiedlu Górne Przedmieście, zakaz obowiązuje, ale po drugiej stronie Cieszyńskiej - już nie (zgodnie z podziałem, jest to już teren osiedla Słonecznego - red.). Czyli wystarczy uruchomić sklep po przeciwnej stronie ulicy i sprzedawać alkohol można, przynajmniej do czasu rozszerzenia terenu, na którym ten zakaz obowiązuje. Ale czy chodzi o to, żeby naginać prawo, czy tworzyć nowy scenariusz do „Alternatywy 4”? - mówi właścicielka sklepu po stronie Cieszyńskiej z zakazem nocnej sprzedaży.

- Jak widać, zakaz sprzedaży alkoholu w porze nocnej jak na razie nie jest przestrzegany przez wszystkich, a poza według mnie, jest bezsensowny, bo wystarczy przespacerować się w rejon starówki i tam zrobić zakupy lub udać się na stację paliw przy ul. Michałowicza, gdzie też nie ma daleko - dodaje kobieta.

Tekst i zdjęcia: Mirosław Jamro