Samotność niejedno ma imię. Starają się cieszyć małymi rzeczami i trzymać razem
- Tak źle jeszcze nie było - mówi 79-letnia pani Leokadia. Święta w tym roku będą rekordowo drogie. Inflacja to zjawisko, które wpływa na poziom cen produktów, usług i dóbr konsumpcyjnych, co z kolei może wpłynąć na nasze wydatki związane z Wielkanocą. Są ludzie, którzy ze względu na ogromną drożyznę praktycznie świąt nie będą obchodzić. Ludzie samotni, biedni, schorowani. Są tuż obok nas, to nasi sąsiedzi. Społeczeństwo biednieje, a duma często nie pozwala prosić o pomoc.
Jadwiga i Stanisław (oboje po 74 lata) to starsze małżeństwo z Leszczyn, które przez lata ciężko pracowało, by zapewnić sobie godziwe życie. Niestety, po przejściu na emeryturę, ich sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła. Świadczenia, które otrzymują, nie wystarczają na pokrycie podstawowych wydatków.
Synowie się nie interesują
Pani Jadwiga choruje na artretyzm i jest zmuszona do regularnego leczenia, które kosztuje. Stanisław choruje na cukrzycę i musi ściśle przestrzegać diety. Pieniądze z trudem starczają na pokrycie podstawowych wydatków. Małżeństwo mieszka w Bielsku-Białej w małym mieszkaniu, które nie zostało odremontowane od lat. Woda cieknąca z sufitu jest na porządku dziennym, a ściany są popękane. Seniorów nie stać na remont, a ich synowie, którzy żyją na obczyźnie, nie kwapią się, by rodziców wesprzeć.
- Codziennie borykamy się z trudnościami. Mimo że sytuacja jest trudna, staramy się cieszyć małymi rzeczami i trzymać się razem. Na śmingusa wpadnie do nas wnusia, ona jeszcze o nas pamięta. Ale świąteczny stół będzie wyjątkowo skromny - mówi pan Stanisław. Niestety, ich historia nie jest jedynym przypadkiem. Wokół nas wiele osób starszych boryka się z trudnościami finansowymi i brakiem wsparcia.
Pierwsze święta w samotności
U pana Zygmunta zawsze panowała zasada - na Boże Narodzenie kupowano ryby, na Wielkanoc swojską szynkę. W tym roku jednak szynki nie będzie. Jest prawie dwa razy droższa niż rok temu. To będą pierwsze święta, które spędzi sam. Nie żeby nie miał rodziny, córka w Stanach Zjednoczonych pewnie zadzwoni. Ale to, że 70-letni ojciec nie ma za co i z kim Wielkanoc celebrować, już nie liczy się.
Kontakt z córką niemalże urwał się po śmierci żony. Wcześniej, we dwójkę, zawsze było jakoś lepiej. Łatwiej było związać koniec z końcem. Mając jedną, głodową wręcz emeryturę z wielu rzeczy trzeba zrezygnować. - Praktycznie nie będę obchodził świąt. Nie stać mnie na to. Ugotuję skromny obiad w niedzielę, pójdę do kościoła. W poniedziałek będę dojadał to co zostanie - mówi pan Zygmunt.
79-letnia pani Leokadia mieszka z siostrą, która choruje na demencję. Naturalną koleją rzeczy jest, że to młodsza siostra opiekuje się tą starszą, bardziej chorą. Bywają dni, że z seniorką nie ma kontaktu. To szczególnie boli naszą rozmówczynię. - Niby we dwie. A jednak samotność nas zabija. Nie mamy innej rodziny, znajomych, przyjaciół. Sąsiedzi się nie interesują - mówi. Po chwili zastanowienia dodaje: W domu rodzinnym zawsze była święconka. Od małego malowałyśmy jajka, wkładałyśmy kiełbasę, chrzan. Wszystko co nakazuje tradycja. A teraz? Pan wie ile teraz kosztuje taki wkład do koszyka wielkanocnego?
Odwiedzą koleżanki od modlitwy
Opieka nad siostrą chorą na demencję jest bardzo wymagająca i trudna. Często pani Leokadia zapomina przy tym zadbać również o siebie. Nie chce jednak skorzystać z pomocy. - Po co? Żeby siostra mnie wyklęła, że obcy człowiek będzie koło niej robił? Jest jak jest, ale muszę to robić - mówi.
Pani Maria z Kamienicy należy do kółka różańcowego działającego przy parafii. Jak mówi, gdyby nie pomoc koleżanek, sama miałaby ciężko zorganizować święta. - Dla katolika to jest najważniejsze wydarzenie w roku. To bardzo smutne, kiedy przychodzi się z uroczystych nabożeństw do pustego domu. Dobrze, że koleżanki chociaż o mnie pamiętają. Bez nich też nie zjadłabym nic świątecznego - mówi 68-latka.
Tak niestety wygląda codzienność wielu seniorów, nie tylko w Bielsku-Białej. Owszem są instytucje, które mają na celu takim osobom pomagać. Urzędnik zza biurka nie wie jednak, że pani Leokadii, Marii czy panu Zygmuntowi należy pomóc, dopóki nikt go o tym nie poinformuje. Te święta dla seniorów będą wyjątkowo trudne. Często zmagają się oni z samotnością i brakiem środków finansowych na przygotowanie choćby odpowiednich posiłków. Istnieją jednak organizacje i wolontariusze, którzy podejmują akcje charytatywne i organizują świąteczne przyjęcia dla seniorów, aby umilić im ten szczególny czas.
Czasem wystarczy miłe słowo
Jeśli nasz znajomy senior uparcie odmawia pomocy, warto chociaż poszukać takich inicjatyw w swojej okolicy. Samotnego sąsiada można też zawsze odwiedzić, zadzwonić, podzielić się z nimi czasem i uśmiechem. To już jest pomoc. Małe gesty dobrej woli potrafią sprawić wiele radości. Miłe słowo może sprawić, że święta staną się i dla samotnych na co dzień seniorów szczególnym i radosnym czasem.
Warto również zwrócić uwagę, czy najbliższe parafie, fundacje, lub organizacje pozarządowe organizują zbiórki żywności dla najbiedniejszych. Mogą one pomóc w zapewnieniu niezbędnych świątecznych produktów. W Bielsku-Białej działają na przykład tzw. jadłodzielnie, czyli lodówki, w których zostawić można nadmiar świątecznych potraw. W ten sposób pomożemy komuś, bez afiszowania.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
25 5Komentarze 26
to szukaj w śmietniku resztek jedzenia
, sympatii coraz mniej, nie mówiąc już o młodym pokoleniu które totalnie odpłynęło. Ale co się dziwić skoro włączając jaki kolwiek kanał TV czy stronę internetową to jest tylko nienawiść walka jednej strony z drugą do tego polityka w kościele, kościół w polityce ,brak jakichkolwiek autorytetów dnia dzisiejszego liczy się pieniądz, władza, panowanie.
a dzieci na ich oczach rosną przygłupy i bandziory .
za kieszonkowe się włóczą, kupują farbe i maluja po murach
kiedyś rodzicom dadzą po łbie za kołtuńskie wychowanie
oraz sąsiedzi jak widzą totalną biedę

Klauzula informacyjna ›