Pierwsza rozprawa sądowa ws. bielskiego dziennikarza. Czego boi się prokuratura?
Dziś w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach odbędzie się pierwsza rozprawa związana z działanami prokuratury wobec Mirosława Jamro, dziennikarza Wydawnictwa Prasa Beskidzka. Sieć Obywatelska Watchdog Polska złożyła w tej sprawie szereg pytań z których większość pozostała bez odpowiedzi. W tej sytuacji złożono skargę na beczynnośc Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.
Rozprawa odbędzie się w czwartek w trybie niejawnym, a więc bez udziału stron. Skargę na bezczynność Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu złożyła Sieć Obywatelska Watchdog Polska, która zainteresowała się działaniami śledczych wobec Mirosława Jamro, pracownika Wydawnictwa Prasa Beskidzka.
Dziennikarz usłyszał zarzuty, bo rzetelnie wykonywał swoją pracę, jeździł na miejsce wypadków oraz przestępstw i jako przedstawiciel mediów pytał policjantów o zdarzenia. Gdy sytuację opisaliśmy na łamach portalu www.bielsko.biala.pl i Kroniki Beskidzkiej temat stał się ogólnopolski. Postępowanie prokuratury zostało negatywnie ocenione przez środowisko dziennikarskie w całej Polsce.
Po interwencji prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, postępowanie przeciwko dziennikarzowi zostało umorzone i Mirosław Jamro został oczyszczony z bezpodstawnie przedstawionych mu zarzutów.
Szereg pytań o tajemnicze działania prokuratury przeciwko Mirosławowi Jamro złożyła Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Prokuratura tylko w części udzieliła informacji o jakie wnioskowała organizacja. W tej sytuacji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach złożono skargę na bezczynność prokuratury w Sosnowcu. Dziś zaplanowana została pierwsza rozprawa w trybie niejawnym.
- Pozwolenie na to, by takie sytuacje miały miejsce i by dochodziło do ręcznego sterowania decyzjami niezależnych prokuratorów wydaje nam się równie niepokojące, jak ściganie dziennikarzy za zadawanie pytań. To powinno być wytłumaczone i rozliczone - uzasadaniają wnioskodawcy.
bb
Oceń artykuł:
73 14Komentarze 22
Bez ziobrowskiej upolitycznionej prokuratury nikt przytomny by M.Jamro niczego nie zarzucił.
A nawet gdyby Mirek dotarł do informacji, niejawnych, to za tyłek powinno się brać tych, którzy przysięgali tych informacji chronić, a nie dziennikarza, którego pracą jest pytać.
Niedługo ludzie zaczną przypadkowo wypadać z okien.
W takim kraju obecnie żyjemy.
Pusty śmiech mnie ogarnia jak widzę i słyszę co obecny rząd robi.
Panie, tamte nagrania, są tak obecnie szokujące, jak nagranie klnących przedszkolaków.
Klauzula informacyjna ›