Dziś w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej stawił się biskup diecezji bielsko-żywieckiej Roman Pindel. Duchowny jest świadkiem w procesie o odszkodowanie, jakiego w kwocie 3 mln zł domaga się od kurii molestowany Janusz Szymik. Po zakończeniu rozprawy biskup nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.

Proces rozpoczął się w lutym ub. roku, pokrzywdzony domaga się 3 mln zł odszkodowania od kurii. We wrześniu przesłuchiwany był bp senior Tadeusz Rakoczy, w czwartek przed bielskim sądem stawił się bp Roman Pindel, obecny zwierzchnik kurii bielsko-żywieckiej. Przesłuchanie duchownego odbywa się z wyłączeniem jawności ze względu na prywatne szczegóły z życia pokrzywdzonego Janusza Szymika.

Dzisiejsza rozprawa trwała z przerwą blisko sześć godzin, ostatecznie zeznania składał tylko Janusz Szymik. Decyzją sądu, dopiero na kolejnej rozprawie w sierpniu zeznania składać będzie bp Pindel.

Duchowny jeszcze przed rozprawą nie chciał rozmawiać z mediami. Stwierdził, że przyszedł zeznawać przed sądem, a nie dziennikarzami. - To sprawa cywilna - argumentował bp Roman Pindel. Po zakończeniu rozprawy duchowny wyszedł z sali i skierował się do czekajacego na niego samochodu. 

Do przestępstwa dochodziło w latach 80. w Międzybrodziu Bialskim. Oprawcą był ksiądz miejscowej parafii Jan W., w 2014 roku były ministrant ponownie zgłosił sprawę molestowania nowemu ordynariuszowi diecezji bp. Pindlowi (wiele lat wcześniej interweniował u bp. Tadeusza Rakoczego, ale oprawca nie został ukarany). Dziewięć lat temu pokrzywdzony został przesłuchany przez bp. pomocniczego Piotra Gregera, dlatego dziś przed bielskim sądem przesłuchiwany w charakterze świadka był zwierzchnik kurii.

ak