Willa przy ul. Krasińskiego w Bielsku-Białej jest zabytkiem, ale ogród wokół niej - już nie. Część ogrodu dzierżawi prywatna osoba, co nie podoba się mieszkańcom domu. Konserwatorowi zabytków też nie, ale na razie nic się nie zmienia.

Działka w części ogrodu została wydzierżawiona prywatnej osobie. Mężczyzna ogrodził ją płotem. Mieszkańcy willi skarżą się, że uprzykrza im życie. Wedle ich relacji w okresie letnim urządzał głośne imprezy połączone z grillowaniem. Na miejscu odbyła się wizja lokalna z udziałem przedstawicieli bielskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, zarządcy nieruchomości oraz ZGM-u.

- Jesteśmy za tym, żeby ogród i willa funkcjonowały jako zespół willowo-ogrodowy. Ogród powinien być rozsądnie zagospodarowany razem z willą, a nie oddzielony płotem. Niedopuszczalne jest, aby jacyś zupełnie niezwiązani z posesją ludzie wynajmowali i inwestowali, czy też budowali jakieś konstrukcje przy zabytku. Dodam, że garaże wybudowane przy willi również powinny zostać uporządkowane - informuje Mariusz Godek, kierownik delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Bielsku-Białej.

Co na to ZGM, który zarządza ogrodem? Więcej na ten temat pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika ukaże się tradycyjnie w czwartek, e-wydanie już teraz można kupić TUTAJ. 

mis