To już ostatni etap rewitalizacji. Będą domki dla owadów i sad owocowy - foto
Ostatni etap rewitalizacji miejskich systemów nadbrzeżnych w Bielsku-Białej już się rozpoczął. Wykonawca przed kilkoma dniami wkroczył na plac budowy przy rzece Białej wzdłuż ul. ks. Kusia w pobliżu mostu druha Piekiełki. Powstaną tutaj ścieżki, mała architektura, plac zabaw oraz toaleta publiczna.
Miasto sukcesywnie rewitalizuje kolejne tereny nadbrzeżne wzdłuż Białej. Kilka dni temu rozpoczęto prace w rejonie ul. ks. Jana Kusia. Wykonawca przystąpił do usypywania żwirowych ścieżek, które znajdować się będą po obu stronach rzeki. W ramach zadania powstaną także elementy małej architektury - wiaty, ławki, kosze na odpadki czy stojaki rowerowe. Zaprojektowano montaż balustrad, pergoli, tablic edukacyjnych oraz domków dla owadów. Będzie plac zabaw i toaleta publiczna, całość zostanie oświetlona.
- Głównym założeniem projektu jest poprawa bioróżnorodności tego terenu poprzez wzbogacenie siedlisk przyrodniczych o gatunki charakterystyczne, a także stworzenie miejsc przyjaznych owadom, takich jak sucha i wilgotna łąka kwietna - mówi Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy bielskiego magistratu.
Projekt zakłada wykorzystanie lokalnych walorów i zasobów przyrodniczych terenu nadbrzeża rzeki Białej przez wzmocnienie charakteru siedliskowego roślinności łęgowej i ogrodniczej poprzez nowe nasadzenia i wprowadzenie rodzimych gatunków roślin. Zaplanowano wydzielenie powierzchni nowych rabat z kilkunastoma gatunkami bylin i krzewów. Ponadto zaplanowano działania zwalczające inwazyjne gatunki roślinne. Zagospodarowanie terenu realizowane jest w trybie „projektuj i buduj”. Zadanie powinno zostać zakończone w tym roku. Dodatkową atrakcją będzie ogród społeczny z sadem owocowym.
ak
Oceń artykuł:
48 22Galeria:
Komentarze 35
Niby ma ambicje być miastem wojewódzkim, a poza liczbą ludności - nie nadaje się nawet na stolicę powiatu
kompromitacja goni kompromitację
A jakich inwestycji się spodziewasz w mieście z takim potencjałem ludnościowym? Ludność robotnicza nie rozumiejącą realiów świata w którym żyje. Gdyby jeszcze B-B było częścią jakiejś dużej aglomeracji jak GOP, to możnaby z nadzieją patrzeć w przyszłość, ale tu same wioski dookoła a w środku miasto robotnicze.
- przy barierce - piękne, stare drzewo z ładnie rozbudowaną koroną - bardzo cenne
- jakaś samosiejka tyczka, będzie przeszkadzać - wyciąć
- ładny młody grab - oczywiście zostaje
- kolejna tyczka - samosiejka - wyciąć
- to coś na rozdrożu alejki, kilka odrośli ze starego pnia, bez szans na rozwój - wyciąć.
Dajmy cennym drzewom rosnąć. Dużo i gęsto nie znaczy dobrze.
Ktoś myśli podobnie?
Osobiście przy tej rewitalizacji jestem zwolennikiem dogłębnego wysprzątania terenu, radykalnych wycinek mało wartościowych drzew, wprowadzenia więcej słońca i łąk.
To co zrobiono w parku Strzygowskiego mi się nie podoba. Zostawiono za dużo wybujałych samosiejek. Te drzewa walczą o światło, pną się do góry, a nie rozwijają koron. Przykładem dobrze utrzymanego parku jest/był Park Słowackiego, Park Włókniarzy.
Zamiast budować domki dla owadów proponuję wyciąć 20 wybujałych olch i na to miejsce posadzić dwie lipy. Napisałem dwie lipy , a nie dwadzieścia.







Klauzula informacyjna ›