Uderzała w różne części ciała, karmiła aż do odruchów wymiotnych. „Wyrok rażąco łagodny”
Krzyczała, wyzywała i sadzała siłą na nocniku, a wobec niektórych dzieci stosowała przemoc fizyczną. Biegli w wydanej opinii stwierdzili, że podejście kobiety do dzieci wzbudzało w nich m.in. poczucie napięcia i zagrożenia oraz powodowało brak równowagi emocjonalnej. Po blisko czterech latach od ujawnienia skandalu w żłobku, Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej skazał grupową, która znęcała się psychicznie i fizycznie nad 2- i 3-letnimi dziećmi z miejskiej placówki. Prokuratura przyznaje, że do skazania nie doszłoby, gdy nie czujność rodziców malutkich dzieci.
Śledztwo w sprawie przemocy wobec dzieci w żłobku w Bielsku-Białej ruszyło w kwietniu 2019 roku. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył jeden z rodziców dziecka, które uczęszczało do miejskiej placówki. Niemal równocześnie skarga na opiekunkę żłobka złożona została przez grupę pracowników placówki. Liczne zarzuty pojawiały się wobec tzw. grupowej Krystyny M.
Specjalna komisja potwierdziła zarzuty
Po kilku tygodniach specjalna komisja powołana przez magistrat potwierdziła większość opisywanych sytuacji, co było zaskoczeniem, bo nigdy wcześniej nie pojawiały się skargi na działalność miejskiego żłobka. Lista zarzutów była bardzo obszerna, liczyła blisko 80 punktów. Komisja, na której czele stanął wiceprezydent Adam Ruśniak, rekomendowała prezydentowi Jarosławowi Klimaszewskiemu szereg czynności, które kilka dni później zostały wykonane. Było to m.in. złożenie zawiadomienia do prokuratury oraz rozwiązanie umowy o pracę z tzw. grupową bez okres wypowiedzenia i z winy pracownika. Współpracownicy zarzucali kobiecie również mobbing i sprawę miała badać Państwowa Inspekcja Pracy.
Dzieci i opiekunowie zostali objęci pomocą psychologiczną, a ze stanowiska odeszła wieloletnia dyrektor (prywatnie siostra grupowej) i rozpisano konkurs na nowego dyrektora. Poinformowano również rodziców o możliwości zgłaszania uwag i wątpliwości do dyrekcji, opiekunów czy wpisywania się do książki skarg i wniosków. W następstwie zdarzeń zwiększono liczbę kontroli w placówce, które prowadzi bielski Ratusz oraz zainstalowano monitoring w pomieszczeniach w których było to możliwe (jadalnie).
Używała siły wobec malutkich dzieci
Po blisko czterech latach od ujawnienia skandalu 30 stycznia br. zapadł nieprawomocny wyrok. Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej uznał Krystynę M. za winną popełnienia 24 czynów polegających na psychicznym znęcaniu się nad wychowankami jednego z miejskich żłobków w Bielsku-Białej, dodatkowo - w przypadku szóstki dzieci - uznając, że doszło do naruszenia ich nietykalności cielesnej.
Do opisywanych zdarzeń dochodziło w latach 2018-19. Wyrok potwierdził ustalenia postępowania prokuratorskiego, z którego wynikało, że kobieta wobec zaledwie 2- i 3-letnich dzieci stosowała przemoc psychiczną polegającą m.in. na krzykach, wyzywaniu, zmuszaniu do jedzenia aż do wystąpienia u dziecka odruchów wymiotnych, izolowania od grupy rówieśniczej i opiekunów czy zmuszaniu do samodzielnego wykonywania czynności, których dziecko - z uwagi na swój wiek - nie było jeszcze w stanie wykonać.
Wobec części podopieczonych żłobka, dziś 70-letnia kobieta, stosowała siłę polegającą na: przytrzymywaniu, szarpaniu, sadzaniu siłą na nocniku czy wyjmowaniu z łóżeczka. Uderzała także dzieci ręką w różne części ich ciała. Materiał dowodowy zebrany przez bielską prokuraturę opierał się głównie na zeznaniach rodziców pokrzywdzonych dzieci, innych pracowników żłobka (z których część potwierdzała, a część nie, że zachowanie oskarżonej wobec dzieci było - delikatnie mówiąc - niewłaściwe), a także na obszernej opinii biegłych wydanej przez Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dr. Jana Sehna w Krakowie.
Napięcie i poczucie zagrożenia u dzieci
Biegli w wydanej opinii stwierdzili wprost, że stosowane przez oskarżoną Krystynę M. "metody wychowawcze" były przejawem przemocy psychicznej, zaś podejście oskarżonej do dzieci wzbudzało w nich poczucie napięcia, zagrożenia, bierności i zależności oraz powodowało brak równowagi emocjonalnej.
- Z punktu widzenia dowodowego, to postępowanie było jednym z najtrudniejszych z jakim spotkałam się w swojej kilkunastoletniej pracy prokuratora. Głównie dlatego, że pokrzywdzone dzieci były zbyt małe, żeby można było je przesłuchać w toku postępowania, a tym samym zasadniczo brak było najmocniejszego dowodu w tego typu postępowaniach - zeznań pokrzywdzonych - przyznaje w rozmowie z portalem prokurator Anna Zarychta, szefowa Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ.
Prokurator podkreśla, że nie doszłoby do postępowania i wyroku bez determinacji oraz uwagi rodziców pokrzywdzonych dzieci. - To oni zaniepokojeni pojawieniem się u dzieci nietypowych objawów typu gorsze spanie, wybudzanie się w nocy, ponadprzeciętna niechęć do żłobka - nie dali się przekonać, że to zachowanie typowe u dzieci i złożyli zawiadomienie, a potem składali bardzo szczegółowe zeznania, które pozwoliły na poczynienie ustaleń faktycznych będących podstawą skazania - dodaje Anna Zarychta.
Wyrok rażąco łagodny, będzie apelacja
Bielski sąd wymierzył oskarżonej Krystynie M. karę jednego roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres trzech lat. Zobowiązał także kobietę do zapłaty nawiązek na rzeczy pokrzywdzonych dzieci, a także orzekł czteroletni zakaz wykonywania zawodów i działalności związanej z wychowaniem, edukacją i leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi.
Prokuratura, podzielając ustalenia postępowania sądowego, złożyła zapowiedź apelacji. - W naszej ocenie orzeczony środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu jest rażąco niewspółmiernie łagodny, bo w ustalonych okolicznościach powinien być orzeczony w maksymalnym rozmiarze 10 lat - mówi prokurator Zarychta. Kilkukrotnie próbowaliśmy się skontaktować z obrońcą skazanej. Bezskutecznie.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Zdjęcie: Urząd Miejski w Bielsku-Białej
Oceń artykuł:
50 24Komentarze 40
Starsza kobieta dostała surowy wyrok. Gdzie była dyrekcja? Jakie zarzuty dostała dyrekcja placówki? Tu powinien zapaść surowy wyrok, w tym zakaz sprawowania funkcji kierowniczych w oświacie.
Teraz mamy podobną władzę i niestety podobne społeczeństwo.....obruszone dlaczego policjant nie strzela w plecy dzieciakowi, który ukradł radio.

Klauzula informacyjna ›