Jawid Momand to uchodźca, który od roku wraz z żoną i szóstką dzieci mieszka w Bielsku-Białej. Afgańczycy doskonale zaaklimatyzowali się w naszym mieście. Po roku były pracownik polskiej ambasady w Kabulu otworzył własny lokal z kebabem. - Jestem szczęśliwy i wdzięczny, że możemy normalnie żyć, pracować, że moje dzieci mogą się uczyć. Teraz mam też swoje miejsce, o którym marzyłem - przyznaje.

Państwo Momand to druga rodzina uchodźców z Afganistanu, która przybyła do Bielska-Białej w lutym zeszłego roku. To małżeństwo z szóstką dzieci, które przebywało w ośrodku dla obcokrajowców w Bezwoli w pobliżu Lublina. Jawid Ahmad Momand z wykształcenia jest inżynierem elektrykiem, w latach 2007-14 był asystentem attache wojskowego Ambasady RP w Kabulu, potem zaś asystentem ambasadora Piotra Łukasiewicza aż do zamknięcia polskiej placówki po atakach talibów.

W ojczyźnie groziło mu niebezpieczeństwo

Po likwidacji placówki dyplomatycznej w Afganistanie, pracował w administracji miejscowego szpitala. Dziesięć lat temu został odznaczony przez Ministra Obrony Narodowej brązowym Medalem Wojska Polskiego. Po tym jak talibowie przejęli władzę w mieście, ze względu na działalność dla państw NATO musiał uciekać z kraju. Cała rodzina została ewakuowana wojskowym samolotem do Polski. 

Po przybyciu do Bielska-Białej rodzina z Afganistanu zamieszkała w mieszkaniu udostępnionym przez parafię ewangelicko-augsburską. Początkowo nasz bohater pracował w lokalu z daniami typu kebab w Tychach. Teraz postanowił podobny otworzyć w Bielsku-Białej przy ul. 1 Maja 47. Jak przyznaje w rozmowie, docelowo chciałby rozkręcić w naszym mieście restaurację oferującą dania kuchnii afgańskiej.

Jest wdzięczny za otrzymaną szansę

Otworzyć lokal nie było łatwo. - Było wiele rzeczy do załatwienia, wiele formalności, ale mogłem liczyć na pomoc ośrodka myBB choćby w porozumiewaniu się z urzędnikami, bo z angielskim bywało różnie. Było bardzo trudno, ale udało się - cieszy się Jawid. Momand czuje się w Bielsku-Białej bardzo dobrze, chociaż nie ukrywa, że tęskni za ojczyzną. -To jest bardzo trudne, porzucić dobrą pracę, rodzinny dom, zmienić wszystko, całe swoje życie i wyjechać z kraju. Często myślę o moich braciach, rodzinie, która tam została. Jestem jednak szczęśliwy i wdzięczny, że możemy normalnie żyć, pracować, że moje dzieci mogą się uczyć. Teraz mam też swoje miejsce, o którym marzyłem. Zawsze chciałem mieć coś swojego - mówi.

Kuchnia afgańska ma zostać wprowadzona z czasem. Kebaba przygotowanego przez Jawida i jego współpracownika spróbować można już teraz, wielkie otwarcie planowane jest jednak dopiero za kilka dni.

Od grudnia 2021 do maja 2022 roku ośrodek integracji obcokrajowców myBB pomógł pięciu rodzinom afgańskim wydostać się z obozu dla uchodźców w Bezwoli. Taką możliwość mieli ci, którzy, tak jak Jawid współpracowali z polskimi lub amerykańskimi placówkami w Afganistanie. Wolontariusze we współpracy z miastem starali się pomóc odnaleźć się im w nowej rzeczywistości. Po roku wszyscy mają już wynajęte mieszkania i pracują, a liczna gromadka afgańskich dzieci uczęszcza do bielskich szkół.

Adam Kanik
[email protected]