Szokująca decyzja narciarza. Obawiał się kosztów akcji i naraził życie ratowników
Narciarz zaryzykował życie swoje i goprowców, bo bał się, że będą musiały go ratować słowackie służby, za co słono zapłaci. W ekstremalnych warunkach pogodowych postanowił wrócić na polską stronę i pogubił się pod Pilskiem.
Po całonocnej akcji członkowie Grupy Beskidzkiej GOPR uratowali go przed zamarznięciem. 26-latek zjechał z Pilska na słowacką stronę i chciał wrócić na górę. Nie potrafił jednak przykleić fok, które umożliwiają podchodzenie na nartach. - Mężczyzna obawiał się kosztów akcji ratunkowej po stronie słowackiej, gdyż nie wykupił ubezpieczenia od takich działań. W wyniku braku kontaktu telefonicznego zaniepokojeni znajomi zgłosili problemy kolegi ratownikom Grupy Beskidzkiej GOPR - relacjonują zdarzenia z 3 lutego ratownicy.
Ratownik dyżurny GOPR Beskidy ze stacji w Szczyrku, który miał chwilowy kontakt z poszukiwanym, poinformował go, że znajduje się na terenie Słowacji, stąd konieczne będzie przekazanie wezwania do Horská záchranná služba. Chwilę po tym kontakt się zupełnie urwał.
O godz. 19.15 Horská záchranná služba poprosiła GOPR o wsparcie jej działań poszukiwawczych. Działania były prowadzone w ekstremalnych warunkach pogodowych - wiatr do 80 km/h, intensywny opad śniegu, widoczność ograniczona do kilku metrów, głębokie zaspy, miejscowe zagrożenie lawinowe. W terenie działało 49 ratowników Grupy Beskidzkiej GOPR, którzy przeczesywali wyznaczone sektory na nartach skiturowych i w miejscach, gdzie teren na to pozwalał - na skuterach śnieżnych.
Była 2.30 w nocy, kiedy ratownicy dotarli do poszukiwanego. - Zobaczyliśmy mężczyznę stojącego w zagłębieniu terenu, w śniegu do połowy uda. Był przemoczony, wychłodzony i skrajnie wyczerpany torowaniem w głębokim śniegu przez ponad dziesięć godzin - relacjonowali. Następnie transportowali go o własnych siłach (skutery uległy awarii) w akii (saniach - przyp. red) do Hali Miziowej. Dotarli tam po 4.00…
Więcej na ten temat można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika można kupić w kioskach, salonikach prasowych, hipermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie TUTAJ.
mak
Zdjęcie: Grupa Beskidzka GOPR
Oceń artykuł:
6 35Komentarze 31
Ludzie... Nie ma tam niczego bardzo trudnego, ale w górach trzeba jednak mieć trochę obycia. Teraz byle świeżak kupuje sprzęt, instaluje apki na telefon i dawaj w góry. Później, podczas najmniejszych kłopotów, kiedy robi się późno i ciemno, a w koło śnieg, wiatr i mróz, to panika, nerwowe ruchy i drama. W ten sposób naprawdę może zrobić sobie krzywdę.
A już o tym, że za ubezpieczenie na dwa dni w Słowackich górach płaciłem niedawno jakieś 25 pln to już nawet nie wspomnę.
Lepiej ryzykować.

Klauzula informacyjna ›