Sezon spisany na straty? Prezes o potrzebie zmian w składzie i płynności finansowej
Wiosną ub. roku siatkarze BBTS awansowali do PlusLigi. Zaprosiliśmy wówczas do studia Mirosława Krystę, prezesa bielskiego klubu, który mówił o planach na utrzymanie w lidze. Rzeczywistość jednak brutalnie zweryfikowała marzenia bielszczan, którzy przegrali 18 z 20 spotkań będąc „czerwoną latarnią” ligi. Ponownie zaprosiliśmy do studia Beskidzkiej TV prezesa Krystę, by zweryfikować snute wcześniej marzenia z gorzką rzeczywistością.
Wielu kibiców, co można zobaczyć pod postami w mediach społecznościowych, ma pretensje o brak informacji ze stronu klubu, odnośnie aktualnej sytuacji. - Informacje podajemy tylko wtedy, kiedy możemy coś powiedzieć - tłumaczy prezes Krysta. - Ta korekta w składzie, która teraz się dokonała, trwała jakiś czas. Trochę trwa, żeby za porozumieniem stron rozstać się z zawodnikami. Później trzeba było znaleźć następców i negocjować. Te rzeczy wymagają ciszy. Opcji było wiele. Przekopaliśmy pół świata, szukając zmienników, którzy w naszej ocenie mogli nam pomóc, a jednocześnie, żeby było nas stać, bo nie jesteśmy krezusem.
W ostatnich dniach z BBTS-em pożegnali się węgierski przyjmujący Roland Gergye i francuski rozgrywający Pierre Pujol. Prawdopodobnie nie były to ostatnie pożegnania. - Zawodnicy, którzy naszym zdaniem - moim i sztabu trenerskiego - dawali nam mniej niż oczekiwaliśmy, dostali zielone światło, żeby opuścić klub.
W mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że klub rozwiązał umowę z Pujolem ze względu na problemy finansowe. - Nie mamy problemów finansowych. Mieliśmy małe zahamowanie z płynnością końcem roku - tłumaczy prezes. - Doszło do sytuacji, że musieliśmy płacić wynagrodzenie w dwóch ratach, ale w tej chwili dostaliśmy kolejne dotacje i nie mamy już problemów z płynnością.
BBTS nie zamierza się poddawać i nie spisał jeszcze tego sezonu na straty. - Postanowiłem, że postaramy się powalczyć do końca o utrzymanie, ale do tego potrzebne są zmiany. Było widać gołym okiem, że ta drużyna więcej nie zagra. Byliśmy za słabi na siatce - komentuje prezes. Dlatego dwóch nowych zawodników wzmocniło kadrę BBTS Bielsko-Biała. Na pozycji rozgrywającego zakontraktowano Arshdeepa Dosanjha, reprezentanta Australii, z kolei formację przyjęcia wzmocni rumuński siatkarz Ovidiu-Costi Darlaczi.
27-letni Dosanjh w Polsce znany jest przede wszystkim z gry dla Warty Zawiercie oraz reprezentacji Australii. Mierzy 204 cm wzrostu, do bielskiego klubu przychodzi z drużyny mistrza Niemiec - Berlin Recycling Volleys. Oprócz drużyny z Zawiercia, w przeszłości reprezentował barwy klubów z Finlandii, Szwajcarii, Francji, Włoch, Turcji i Kataru. Do zespołu BBTS Dosanjh dołączy na początku przyszłego tygodnia.
Z kolei Ovidiu-Costi Darlaczi to 24-letni rumuński przyjmujący. W swoim dorobku ma tytuły mistrzowskie oraz krajowe puchary zdobyte podczas gry w swojej ojczyźnie. Mierzy 202 cm wzrostu, w przeszłości był kapitanem młodzieżowej reprezentacji Rumunii, występował także w rozgrywkach siatkarskiej Ligi Mistrzów. Nowy przyjmujący w Bielsku-Białej pojawił się we wtorek i dołączył do treningów z resztą drużyny.
aj
Oceń artykuł:
11 14Komentarze 11
Co trzeba umieć, żeby zostać prezesem BBTS-u? Nic, trzeba znać Jarka.

Klauzula informacyjna ›