Nowy obowiązek właścicieli psów. Zapłaci właściciel, samorząd czy państwo?
Końcem roku wicepremier Henryk Kowalczyk zapowiedział ustawę, która będzie wymagać na obywatelach czipowanie swoich czworonogów. Do tej pory nie był to zbyt popularny zabieg. Nowe przepisy mają być gotowe w pierwszym półroczu 2023 roku, ale jak do tej pory nikt nie wie jak będą sformułowane, ani kto będzie sprawował kontrolę nad rejestracją zwierząt. Pozostaje też pytanie, kto za to zapłaci.
Czipowanie psów ma na celu zmniejszenie liczby bezdomnych zwierząt. Dzięki umieszczonemu pod skórą psa urządzeniu jego odszukanie w razie zaginięcia jest stosunkowo łatwym zadaniem. Tylko niektórzy właściciele decydują się na „zaczipowanie” swojego pupila, koszt takiego zabiegu waha się od 50 do nawet 200 zł, które pokryć trzeba z własnej kieszeni. Czip u zwierząt ma jednak swoje korzyści.
Kto zapłaci za czipowanie?
Potencjalnie, gdy nasz zwierzak zaginie, można je odnaleźć w bazie. Odczytać specjalny kod z czipa może praktycznie każdy weterynarz. Aby jednak odnalezione zwierzę mogło trafić do domu, numer mikroczipa musi zostać zarejestrowany w bazie i przypisany do danych osobowych właściciela.
W grudniu ustawę w sprawie obowiązkowego czipowania zwierząt towarzyszących zapowiedział minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Ma ona być gotowa w pierwszym półroczu br. Jak zaznaczył, liczy w tej sprawie na porozumienie rządu, samorządów i izby weterynaryjnej. Czipowaniem mieliby zajmować się lekarze weterynarii, przy okazji szczepień. Docelowo każdy pies miałby być zaczipowany. - Zastanawiamy się tylko, jak rozłożyć to w czasie, jak wspomóc przynajmniej na początku, tak, żeby to nie było na koszt właścicieli, tylko, żeby w sposób zachęcający w tych kosztach partycypowały rząd i samorząd - mówił wicepremier.
Tego typu obowiązek nakładany na właściciela nosi nie tylko pozytywne cechy większej odpowiedzialności za czworonoga, ale także wiąże się z kosztami. Na ten moment nie wiadomo, kto będzie płacił za czipowanie. Ciężko mówić o konkretach, ponieważ mimo zapowiedzi wicepremiera instytucje nie wiedzą, jak dokładnie ma wyglądać projekt ustawy. Obowiązek wykonania jej postanowień i rejestrowania zaczipowanych spadnie prawdopodobnie na barki samorządów. Żadnej wiedzy w tym zakresie nie ma Urząd Miejski w Bielsku-Białej, który potencjalnie mógłby zajmować się np. kwestią dystrybucji mikroczipów.
Wszyscy czekają na przepisy
- Na ten moment nie ma żadnego projektu, co do którego można byłoby wyrazić opinię. Prawdopodobnie za wszelkie techniczne kwestie odpowiadać będą gminy. Czipy są bardzo przydatne, nie tylko kiedy zwierze się zgubi. Bywają różne zdarzenia, ludzie porzucają zwierzęta, a później wypierają się własności. Istnieje także wiele pseudo-hodowli albo hodowli niekynologicznych, które także w różny sposób podchodzą do identyfikacji zwierząt - usłyszeliśmy w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Bielsku-Białej.
Wiele kwestii dotyczących zwierząt towarzyszących nadzoruje schronisko przy ul. Reksia, ale i tutaj nowe przepisy pozostają zagadką. - Nie wiadomo jak to będzie rozwiązane - na poziomie miast i samorządów czy może kontrolowane odgórnie. Nieznane są też kwestie finansowe, mianowicie czy właściciel ma czipować psa we własnym zakresie, czy będzie to jakoś fundowane. Trzeba poczekać na szczegółowe rozwiązania - powiedziano nam w Miejskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Bielsku-Białej.
ak
Zdjęcie: Urząd Miejski w Bielsku-Białej
Oceń artykuł:
35 20Komentarze 53
OCZYWIŚCIE powinien WŁAŚCIEL!
Póki co, posiadanie psa nie jest w tym p... kraju obowiązkowe, więc kaprys musi! kosztować.

Klauzula informacyjna ›