Wystartował z pustym bakiem, zgubiła go rutyna. Sześć osób zostało lekko rannych
Błąd pilota „polegający na wykonaniu startu z pustym zbiornikiem paliwa” był przyczyną wypadku do którego doszło w czerwcu ub. roku na lotnisku w Bielsku-Białej. Cessna z sześcioma osobami na pokładzie w wyniku awaryjnego lądowania uderzyła w płot posesji. Raport z wypadku opublikowała PKBWL, która równocześnie stwierdza, że tylko reakcja pilota zapobiegła większej tragedii. W momencie wyłączenia silnika samolot był ok. 20 m nad ziemią i leciał ponad 100 km/h.
Do wypadku doszło 24 czerwca ub. roku. Cessna wystartowała z lotniska w bielskich Aleksandrowicach z pięcioma skoczkami spadochronowymi na pokładzie. Podczas startu doszło do wyłączenia się silnika. Pilot wykonał awaryjne lądowanie poza lotniskiem, w wyniku zderzenia z ziemią, a następnie z ogrodzeniem posesji, samolot został uszkodzony. Pilot i skoczkowie odnieśli lekkie obrażenia.
Pilot młody, ale doświadczony
Ustaleniami okoliczności wypadków zajęła się Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Z raportu wynika, że tego dnia w Bielsku-Białej komercyjne skoki spadochronowe organizowała spółka prywatna będąca operatorem samolotu. 24-letni pilot dotarł na lotnisko już po wyhangarowaniu Cessny. Wykonał przegląd, podczas którego sprawdził stan paliwa w obu zbiornikach, ale dotankował tylko jeden z nich. Stan całkowity paliwa przed lotami wynosił 120 l - 90 l w lewym zbiorniku oraz 30 l w prawym.
Pierwszy start samolotu wykonano o godz. 16.20. Lot przebiegał prawidłowo, trwał ok. 24 minuty. Po wylądowaniu pilot podkołował w pobliże miejsca podjęcia skoczków i nie wyłączał zespołu napędowego na czas załadunku pasażerów, który trwał ok. 2 minuty. Start do kolejnego lotu nastąpił o godz. 17.09.

Źródło: raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych
- Podczas wznoszenia silnik samolotu przerwał pracę. Znajdując się na wysokości ok. 20 m nad lotniskiem (z prędkością oszacowaną w raporcie na ok. 102-111 km/h - red.), pilot przeszedł do lotu ślizgowego i odchylając kierunek lotu o ok. 40-45 st. w lewo, lądował awaryjnie na niewielkim polu uprawnym sąsiadującym z lotniskiem. W trakcie lądowania miało miejsce bardzo twarde przyziemienie z krótkim dobiegiem zakończonym zderzeniem z siatką ogrodzeniową posesji, skutkiem czego było wyłamanie podwozia przedniego i pogięcie śmigła. Pasażerowie, a następnie pilot, ewakuowali się z samolotu. Wszyscy uczestnicy wypadku doznali niewielkich obrażeń w postaci stłuczeń - czytamy w raporcie.
Pobór paliwa tylko z jednego zbiornika
W raporcie PKBWL stwierdzono, że „samolot został poważnie uszkodzony”, opisano w nim szereg usterek, w tym przełamanie kadłuba i zerwanie napędu steru wysokości. Samolot pilotował 24-latek, jego nalot ogólny na samolotach wynosił 952 h, nalot na typie Cessna C206 wynosił ok. 700 h. Pilot posiadał uprawnienie do wyrzucania skoczków spadochronowych. Pozostawał w bieżącym treningu.
Nie znaleziono żadnych dowodów na jakiekolwiek usterki lub awarie samolotu, które mogłyby przyczynić się do wypadku. - Natychmiastowa, prawidłowa reakcja pilota na wyłączenie się silnika podczas startu oraz jego umiejętności pilotażowe (wynikające z ciągłego treningu na tym samolocie), pozwoliły na zredukowanie następstw wypadku do minimum - stwierdzono w raporcie PKBWL.
Przyczyną wypadku był brak paliwa w zbiorniku prawym, które w całości - 30 l - zużyte zostało podczas pierwszego lotu. Jak wskazuje w raporcie PKBWL - „zawór paliwowy w kabinie ustawiony był w pozycji umożliwiającej pobór paliwa tylko ze zbiornika prawego”. Okolicznością sprzyjającą była „rutyna pilota, polegająca na niestosowaniu listy kontrolnej - czynności do wykonania przed startem”.
bak

Źródło: raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych
Oceń artykuł:
27 8Komentarze 19
Czym sie chopie, wnet wyjdziesz z tego!

Klauzula informacyjna ›