Dziś rano kierowca autobusu linii nr 7 przejeżdżając ul. Karpacką zauważył dobiegającą na przystanek kobietę. Kierowca w akcie uprzejmości zatrzymał się i umożliwił jej wejście do pojazdu. O miłym geście w mediach społecznościowych poinformował radny Roman Matyja, post jest szeroko komentowany. Część mieszkańców pyta, czy takie zachowanie nie powinno przypadkiem być normą?

Ciężkich czasów dożyliśmy, skoro zwyczajny miły gest uchodzi wręcz za bohaterski czyn. Może zaś z drugiej strony, jeśli takie gesty będziemy chwalić, to będą one zdarzały się częściej. Ciekawą sytuację dziś rano w Bielsku-Białej zauważył radny Roman Matyja, czym pochwalił się w mediach społecznościowych.

Tuż po godz. 7.00 kierowca autobusu linii nr 7 jadąc ul. Karpacką w kierunku centrum Bielska-Białej w ostatniej chwili zauważył kobietę, która nie zdążyła na przystanek. Kierujący zatrzymał pojazd i poczekał na najprawdopodobniej spóźnioną pasażerkę. - Przy deszczowej pogodzie, to szczególnie dobry gest. Czyli, jak się chce to można i co ciekawe, jechał dalej punktualnie. Jako radnemu naszego miasta, taka postawa kierowcy mi odpowiada. Brawo Panie kierowco! - napisał radny.

Roman Matyja swoim postem szybko uzyskał ponad setkę reakcji. Część internautów chwali postawę kierowcy, inni pytali, czy rzeczywiście tak zwyczajnie ludzki gest powinien być nagłaśniany, ponieważ ich zdaniem powinien to być normalny odruch. O postawę pracownika zapytaliśmy w spółce MZK.

- Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej stawia przede wszystkim na wysoką jakość świadczonych usług. Nasi kierowcy przechodzą cyklicznie szkolenia, podczas których m.in. uwrażliwiani są na pomoc Pasażerom ze szczególnymi potrzebami. Dlatego fakt, że kierowca wykazał się dużą empatią zasługuje na pochwałę - usłyszeliśmy. Jednocześnie MZK przypomina, że w takich sytuacjach należy pamiętać o obowiązujących regulacjach prawnych. Regulamin przewozu osób w publicznym transporcie zbiorowym w Bielsku-Białej jasno mówi, że wsiadanie do pojazdu i wysiadanie z niego dozwolone jest tylko na przystankach, po całkowitym zatrzymaniu się pojazdu. - Spółka ponosi odpowiedzialność w stosunku do Organizatora Publicznego Transportu Zbiorowego za opóźnienia na sieci, które są generowane z winy kierowcy. Taką okoliczność należy zatem brać pod uwagę przy analizie tego typu zdarzeń - dopowiada MZK.

ak

Zdjęcie: profil fb radnego Romana Matyi