Dochody gmin i powiatów spadają, a samorządowcy zaczynają zadawać sobie pytanie o to, czy to nie początek końca ich działalności. Tymczasem rząd apeluje o niezmąconą wiarę, która jednak nie ma żadnych podstaw w czasach, gdy zaczyna brakować pieniędzy już nie na nowe inwestycje, ale na zwykłe przetrwanie, w tym ogrzanie szkół i szpitali. O tym wszystkim rozmawiamy z Andrzejem Płonką, starostą bielskim i prezesem Związku Powiatów Polskich.

To pierwszy taki budżet powiatu bielskiego od 24 lat - dochody bieżące są niższe od wydatków bieżących. - Mówimy o naszej bieżącej działalności: płacach, utrzymaniu szkół, domów pomocy społecznej, szpitalach, ogrzewaniu - wymienia starosta bielski Andrzej Płonka. Jako powód wskazuje zmiany w podatkach PIT, które oznaczają spadek wpływów, w przypadku powiatu bielskiego to ubytek o ok. 12 mln zł. Jednocześnie nie wierzy, że powiat otrzymuje taką kwotę, jaka mu się naprawdę należy.

Andrzej Płonka przypomniał swoją rozmowę z premierem Mateuszem Morawieckim. - Swego czasu byłem zaproszony na spotkanie z panem premierem do Pszczyny. Zadałem pytanie, które nie było jątrzące, wyrażając troskę, że w wyniku zmniejszania dochodów z PIT-u może nam braknąć na udział własny, na życie w kolejnych latach. I czy pan premier ma na to jakiś program, jakieś antidotum. Życzył mi więcej wiary. O moją wiarę nie należy się martwić, natomiast chciałbym trochę konkretów - mówi starosta.

- PKB w Polsce wynosiło 4 proc., a będzie wynosić 1 proc. (według prognoz na ten rok - red.). Nie ma więc przesłanek, mówiąc o wierze politycznej, by te środki wpłynęły do budżetów samorządów z innej puli, niż PIT, bo jest tylko gorzej. Musi więc znaleźć jakieś rozwiązanie po stronie rządu, które nam pozwoli patrzeć w przyszłość - mówił szef ZPP podczas rozmowy w studiu BeskidzkaTV.