Uchwalaniu budżetu Szczyrku na przyszły rok nie towarzyszyły większe emocje. Nie było ich, bo wszyscy dobrze wiedzą, w jak trudnej sytuacji finansowej znalazł się samorząd. Miasto żyje obecnie na kredyt.

Przewodniczący rady miejskiej Borys Matlak porównał budżet do nieociosanej drewnianej belki, którą w ciągu roku będzie trzeba nieustannie rzeźbić, dając radnym do zrozumienia, że to, co teraz zostało uchwalone, będzie korygowane w zależności od aktualnej sytuacji finansowej miasta. Szczyrk żyje obecnie na kredyt, w budżecie notorycznie brakuje pieniędzy na bieżące funkcjonowanie miasta.

Już teraz Regionalna Izba Obrachunkowa zaleca wprost władzom miasta drastyczne zaciskanie pasa i radykalne cięcia wydatków. - Niezachowanie tych zaleceń będzie skutkowało postępowaniem naprawczym dla gminy, które wiąże się z zablokowaniem w zasadzie wszystkich inwestycji w mieście oraz wszystkich wydatków, które nie są niezbędne do zabezpieczenia zadań własnych - tłumaczył przewodniczący rady. To jednak nie jest takie proste, bo już za bardzo nie ma na czym oszczędzać.

Więcej na ten temat pisze „Kronika Beskidzka”. Nowy numer lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży - w kioskach, hipermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie na www.prasabeskidzka.pl.

map

Zdjęcie: Marcin Płużek