Wycinka drzew pod budowę S1 jest nadmierna i nieuzasadniona - alarmują redakcję portalu mieszkańcy Janowic, Pisarzowic i Starej Wsi. Wycinany jest fragment lasu, który w planach stanowić miał bufor ochronny okolicznych zabudowań. Ich zdaniem, doprowadziła do tego decyzja wydana przez GDOŚ w której uchylono zapisy mówiące o ograniczeniu wycinki oraz o oszczędnym korzystaniu z terenu w czasie budowy. Pytania z dokumentacją przesłaliśmy do GDDKiA i firmy Mirbud.

Wycinka lasu na trasie budowanej S1 z Dankowic do węzła Suchy Potok w Bielsku-Białej trwa od jesieni. Budowany odcinek biegnie m.in. środkiem Lasu Pasieckiego, który położony jest w podbielskich Janowicach. - Partie lasu pozostałe bo obu stronach pasa drogowego miały pełnić rolę buforu ochronnego dla domów w Janowicach, Pisarzowicach i Starej Wsi. Tak przewidywała koncepcja projektowa opracowana przez firmę Multiconsult, która ograniczała konieczną wycinkę do minimum - mówią mieszkańcy.

Północną granicą lasu, już po stronie Starej Wsi, przebiegać miała droga serwisowa, z zachowaniem pasa zadrzewionego pomiędzy S1 a najbliższymi domami. - Przebieg ten uwzględnia miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego Starej Wsi z stycznia 2020 roku. Niestety, prace realizowane obecnie przez wykonawcę, doprowadziły do wykarczowania większej powierzchni lasu niż zakładał projekt, nosząc wręcz znamiona rabunkowej wycinki - alarmują mieszkańcy gminy Bestwina.

- Wspomnianą powyżej drogę serwisową wytyczono nie przy granicy lasu, lecz - sądząc po oznaczeniach na drzewach do wycięcia - ma ona przecinać zredukowany już i tak do minimum pas buforowy, celując w najbardziej wartościowe i najdorodniejsze drzewa (na zdjęciach z czerwonymi pasami). Takie prowadzenie tej drogi jest nieuzasadnione, gdyż możliwy jest inny przebieg, który pozwoliłby zachować istniejący drzewostan - dodają mieszkańcy. Ich zdaniem, nic też nie uzasadnia wycięcia dużej partii lasu tylko dlatego, by ułatwić poruszanie się koparek, dewastując przy tym łąki i zarekwirowane pola.

- Górę mógł wziąć interes ekonomiczny, związany z korzystną ceną drewna. Nasuwa się pytanie czy realizacja specustawy, która stoi ponad prawem musi łączyć się z bezprawiem? Czy istnieje możliwość zastopowania dewastacyjnych prac i korekty projektu - nieznacznej dla całości inwestycji, lecz znaczącej dla ludzi i ich otoczenia? Wreszcie, czy istnieje organ nadzorujący wykonawcę? - pytają mieszkańcy.

Ich zdaniem, wykonawca działa w ten sposób, bo decyzją Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji wykreślono dwa punkty mówiące m.in. o oszczędnym korzystaniu z terenu w trakcie budowy oraz o ograniczeniu wycinki drzew i krzewów do niezbędnego minimum. W zamian orzeczono, że wycinkę "należy ograniczyć do powierzchni nie większej niż 76,3 ha" oraz nałożono obowiązek wykonania nasadzeń kompensacyjnych.

Pytania w tej sprawie wraz z dokumentacją fotograficzną przesłaliśmy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz firmy Mirbud, która jest wykonawcą bielskiego odcinka S1. Czekamy na odpowiedź.

bak, ak

Zdjęcie główne: GDDKiA