Przychodnie pękają w szwach, telefon wiecznie zajęty. Ratunkiem prywatna wizyta za 200 zł
Gdzie szukać pomocy z gorączkującym dzieckiem nocą oraz w weekendy? Szpital Pediatryczny w Bielsku-Białej kilka dni temu sugerował, by ze względu na dużą liczbę hospitalizacji, wybierać inne punkty nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej bliżej miejsca zamieszkania. Rodzice zwracają uwagę, że w takich punktach nie przyjmują pediatrzy, a lekarze innych specjalizacji często nie chcą diagnozować małych pacjentów i sugeruje im się wizytę w... bielskim Pediatryku.
Adenowirusy, grypa, wirus RSV - w ostatnich dniach w całej Polsce notowana jest bardzo duża liczba nowych zachorowań wśród dzieci oraz dorosłych. Dodzwonienie się do przychodni zdrowia graniczy z cudem, a punkty nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej również pękają w szwach i - jak usłyszeliśmy w Bielskim Pogotowiu Ratunkowym - w okresie świątecznym przyjęły rekordową liczbę pacjentów.
- W przychodniach nie da się zapisać, w mojej nawet telefonicznie nie dało się połączyć - pisze Pan Piotr, który korzysta z przychodni zdrowia w bielskiej Straconce. - Dwójka dzieci miała gorączkę od wigilii. Jednak nie była na tyle alarmująca, żeby jechać na nocną i świąteczną opiekę lekarską. Żona śledziła grupy dla rodziców i obraz przedstawiany przez matki był straszny. Pisały, że w bielskim Pediatryku trzeba czekać w długich kolejkach pełnych chorych. Wiele rezygnowało, bo pojechałoby z jedną chorobą, a wróciło z kilkoma kolejnymi. Dotrwaliśmy do wtorku i mieliśmy nadzieję, że się dostaniemy do przychodni. Cały ranek spędzony przy telefonie nie dał efektu. Był cały czas zajęty - pisze Czytelnik. Skończyło się na wizycie prywatnej i wydaniu 600 zł - dwa razy po 200 zł za wizytę u lekarza i kolejnych 200 zł na lekarstwa.
Kilka dni temu Szpital Pediatryczny w Bielsku-Białej informował o pełnym obłożeniu oddziału niemowlęcego i sugerował, by wybierać inne miejsca w których świadczona jest nocna i świąteczna opieka dla dzieci (w dni powszednie w godz. 18.00-8.00, całodobowo w weekendy oraz święta). - Wizyta w innej tego typu placówce bliżej miejsca zamieszkania pacjenta skróci czas dojazdu i zmniejszy ryzyko kontaktu z dużą liczbą chorych dzieci - przekonywał w komunikacie bielski szpital.
W rozesłanej wiadomości do mediów nie wskazano jednak żadnego z takich punktów. Gdy o to poprosiliśmy odesłano nas do wykazu na stronie katowickiego oddziału NFZ. Punkty nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w naszym regionie działają w Czechowicach-Dziedzicach, Jasienicy, Kobiernicach czy w Szczyrku. Jeśli w takim punkcie przyjmuje pediatra, NFZ odpowiednio podkreśla taką informację. Przy żadnym punkcie działającym w powiecie bielskim takiej adnotacji jednak nie ma.
- To nie znaczy, że nie może tam przyjść pacjent poniżej 18. roku życia. Podział: pacjenci powyżej 18. roku życia do Szpitala Wojewódzkiego, a pacjenci poniżej 18. roku życia do Szpitala Pediatrycznego, jest w Bielsku-Białej, a nie w placówkach w powiecie. Oczywiście, jeżeli rodzic uważa, że w przypadku jego dziecka konieczna jest konsultacja u lekarza pediatry, to wybiera placówkę, gdzie jest taki lekarz - odpowiada na naszą uwagę Sławomir Horowski ze Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej.
Tak wygląda to w teorii. W praktyce często mają miejsce sytuacje, w których lekarze innej specjalizacji boją się diagnozować małych pacjentów i odsyłają rodziców do... bielskiego Pediatryka.
bak
Oceń artykuł:
7 38Komentarze 70
Ta różnica to _Ilość_Trupów_ . Jeśli o niej zapomnimy, to faktycznie jedno i drugie się niczym nie różni. Tak jak czarna ospa od kataru.
Tak przysięga Hipokratesa już nie obowiązuje. Na marginesie Mamon (stąd mamona) też był bogiem.
Na prywatną wizytę u laryngologa czeka się około 5 tygodni (stan na koniec grudnia). Społeczeństwo w desperacji ruszyło do prywatnej służby zdrowia, i taki efekt. Kolejka i prywatnie i na NFZ.
A chciałem tylko zauważyć, że finansowanie służby zdrowia z kieszeni podatnika wzrosło o 9% (od każdej wypłaty i dochodu) od zeszłego roku. Jest drożej? Jest drożej. Ale czy jest lepiej? - jest drożej...
Ile gwiazdy zarobią na tegorocznym sylwestrze?
Maryla Rodowicz - 100-150 tys. zł
Beata Kozidrak - 150 tys. zł
Doda - 100 tys. zł
Sławomit i Kajra - 100 tys. zł
Zenek Martyniuk - 100 tys. zł
Tak tak rząd z naszych pieniędzy a mogly iść na leczenie.

Klauzula informacyjna ›