Kolejny oddział szpitalny do likwidacji. Zatrudnieni lekarze złożyli wypowiedzenia
Po zamkniętej ponad rok temu neurologii, Szpital Kolejowy w Wilkowicach-Bystrej likwiduje kolejny oddział - 31 grudnia zakończy działalność kardiologia. Oddział jest zamykany, bo nie ma chętnych lekarzy, by w nim leczyć. - Każdy zamykający się oddział jest dużym problemem. To dramat dla nas i dla pacjentów - przyznaje Wojciech Waligóra, dyrektor Bielskiego Pogotowia Ratunkowego.
Oddział zostanie zlikwidowany, bo wypowiedzenia umów o pracę złożyli pracujący w nim lekarze. Jak potwierdza dyrekcja Szpitala Kolejowego w Wilkowicach-Bystrej, oddział kardiologiczny został postawiony w stan likwidacji i ostatnim dniem jego funkcjonowania będzie 31 grudnia br.
- Brak lekarzy spowoduje, że od 1 stycznia 2023 roku oddział kardiologiczny przestanie spełniać określone przepisami wymogi dla realizacji szpitalnych świadczeń gwarantowanych z zakresu kardiologii zakontraktowanych przez NFZ - komunikat o takiej treści przesłała nam dyrekcja placówki, której organem tworzącym jest Urząd Marszałkowski w Katowicach. W zeszłym roku w oddziale hospitalizowano ponad 870 pacjentów, w tym roku były to 763 osoby, ale to statystyki tylko do końca listopada.
Przeprowadzona była tam diagnostyka i leczenie takich schorzeń jak choroba niedokrwienna serca, nadciśnienie tętnicze, kardiomiopatie, niewydolność krążenia czy uszkodzenie mięśnia sercowego w przebiegu innych schorzeń. Szpital planuje wykorzystać infrastrukturę uwolnioną po likwidacji oddziału kardiologicznego do utworzenia nowej komórki organizacyjnej - 32-łóżkowego zakładu opiekuńczo-leczniczego z wydzielonymi czterema stanowiskami dla pacjentów wymagających przewlekłej wentylacji.
Likwidacja kardiologii w podbielskich Wilkowicach to nieszczęście dla pacjentów z terenu naszego subregionu - uważa Wojciech Waligóra, dyrektor Bielskiego Pogotowia Ratunkowego. - Każdy zamykający się oddział jest dużym problemem, bo nie mamy gdzie transportować pacjentów wymagających leczenia szpitalnego. W zamian za zamykane oddziały nie powstają żadne nowe łózka internistyczne - uzasadnia.
W Bielsku-Białej i powiecie bielskim oddziały kardiologiczne pozostają jeszcze w Szpitalu Wojewódzkim oraz Beskidzkim Centrum Onkologii-Szpitalu Miejskim. - Potem dopiero w Żywcu i Cieszynie, ale to są regiony ze swoimi problemami i pacjentami - dodaje dyrektor Waligóra.
Radna sejmiku śląskiego Ewa Żak, która zasiada w radzie społecznej Szpitala Kolejowego w Wilkowicach-Bystrej, bardzo dobrze ocenia pracę dyrektor placówki Bożeny Capek. Przyznaje jednak, że nie da się utrzymać działalności oddziału bez odpowiedniej liczby lekarzy, w sytuacji gdy szpitale otrzymują zbyt mało pieniędzy nie tylko na realizację świadczeń medycznych, ale również na ustawowe podwyżki wynagrodzeń wśród personelu.
- W Bielsku-Białej brakuje również zakładu opiekuńczo-leczniczego i to jest bardzo dobry pomysł na wykorzystanie infrastruktury przez dyrekcję szpitala - mówi Ewa Żak. Radna zapewnia, że podejmuje interwencje wśród posłów wszystkich ugrupowaniach politycznych, by w katowickim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia znalazły się środki finansowe z przeznaczeniem na uruchomienie ZOL. Według planów, może się to stać pod koniec pierwszego kwartału 2023 roku.
bak
Oceń artykuł:
32 183Komentarze 83
Tylko, że tam się nie leczy stanów nagłych. Przeciętny ZOL ma rocznie tylu pacjentów, co normalna interna w miesiąc.
W szpitalu w Poznaniu.
I choćby nie wiem jakie były nakłady na służbę zdrowia to jest worek bez dna bo ta grupa zawodowa dostaje tyle ile sobie zażyczy, bo inaczej odchodzą i idą tam gdzie dostaną pieniądze jakie wołają
Może Pani Żak przedstawi dowody rzekomej fantastyczności zarządzania szpitalem, a póki co, wszystko wskazuje na to, że się jednak myli. Szpital schodzi na dno, bo komuś na tym zależy. I nie są to lekarze bynajmniej.
A ucierpi pacjent...

Klauzula informacyjna ›