Duży ruch przy ulicznych lodówkach. Ze świątecznych potraw skorzystać może każdy - foto
Trzy lata temu w Bielsku-Białej stanęła pierwsza „jadłodzielnia”. Lodówki rozstawione na osiedlach to dobry pomysł na niemarnowanie jedzenia, który podchwycili już naśladowcy z innych miast. W okresie Świąt Bożego Narodzenia zaobserwować można wzmożony ruch - zarówno pomagających, jak i ze strony pomoc otrzymujących. Skorzystać z nich to żaden wstyd.
Święta wiążą się często z zakupami ponad miarę. Wiele świątecznych potraw często trafia później do kosza. Okazuje się jednak, że odnosząc jedzenie w odpowiednie miejsce, możemy komuś pomóc. Od 2019 roku w Bielsku-Białej działają tzw. jadłodzielnie. Są to lodówki samoobsługowe ustawione w różnych punktach miasta.
Można przynosić własne wyroby
Każdy może tutaj przynieść lub wziąć jedzenie całkowicie za darmo. Ważne, aby do lodówek przynosić żywność nieprzeterminowaną, zdatną do spożycia, taką, którą sami chcielibyśmy zjeść. Dzięki dzieleniu się jedzeniem zapobiegamy jego marnowaniu. a przy okazji pomagamy tym, którym powodzi się gorzej. Można przynosić też własne wyroby - ciasta, sałatki albo zupy, ale muszą być szczelnie opakowane i zaopatrzone w datę przygotowania potrawy. W „jadłodzielni” nie można zostawiać żywności przeterminowanej lub wykazującej oznaki zepsucia, zawierającej surowe mięso i ryby oraz jaja. Nie przynosimy też produktów napoczętych lub w otwartych opakowaniach.

Do tej pory na terenie miasta funkcjonowało pięć „jadłodzielni”. Niestety, jedna z nich, przy ul. Podgórze na tyłach LO im. Adama Asnyka, została w ostatnich dniach zamknięta. Zalegający śnieg uszkodził namiot oraz stojącą w nim lodówkę. Pozostałe „jadłodzielnie” znajdziemy przy LO Żeromskiego (od ul. Grota-Roweckiego), na osiedlach Wojska Polskiego (ul. Stawowa 29) i Karpackim (ul. Matusiaka 3 obok apteki), a także w Straconce (ul. Górska 133 przy ośrodku zdrowia).
Skorzystać z nich to żaden wstyd
Po świętach lodówki zaczynają się napełniać, ale równie szybko żywność jest z nich zabierana. - Obserwujemy spory ruch w jedną i drugą stronę. W ostatnich dniach do „jadłodzielni” trafiło dużo pieczywa z piekarni i sklepów. Lodówka na Wojska Polskiego na chwilę obecną jest pełna i będzie jeszcze dopełniana produktami z pobliskiego sklepu - informują organizatorzy akcji dzielenia się jedzeniem z Bielska-Białej.

W ślad pomysłodawców dzielenia się jedzeniem idą kolejni społecznicy. Podobne „jadłodzielnie” powstały w Cieszynie, Czechowicach-Dziedzicach, Żywcu, Oświęcimiu i Kętach. Skorzystać z nich to żaden wstyd. - Chcielibyśmy, żeby naturalnym odruchem każdego kto kupił za dużo jedzenia albo za dużo ugotował, albo wyjeżdża i chce opróżnić domową lodówkę było przyniesienie tego do „jadłodzielni”. I żeby też nikt nie wstydził się z niej zabierać produktów.. To jest dla wszystkich, niezależnie od statusu społecznego, zasobności portfela, itp. Każdy może coś włożyć i każdy może coś wyjąć - tłumaczą wolontariusze.
Tekst i foto: ak
Na zdjęciu: lodówka na os. Karpackim, fot. z wtorku godz. 16
Oceń artykuł:
42 2
Klauzula informacyjna ›