Tylko prezydencki klub radnych poparł uchwałę budżetową Bielska-Białej na 2023 rok. W przyszłym roku w kasie miasta zabraknie 164 mln zł, a dochody z PIT spadną do poziomu sprzed pięciu lat. - To budżet ostrożny - uzasadniał prezydent Jarosław Klimaszewski. Radni z klubów PiS i Niezależni.BB mówili o ryzyku związanym z zadłużaniem miasta, bo planowany dług - choć nie zbliży się do ustawowych wskaźników - ma wzrosnąć do ponad 590 mln zł.

Przyszłoroczne dochody budżetowe Bielska-Białej osiągną kwotę 1 376 mln zł, wydatki 1 540 mln zł, a budżet zamknie się deficytem 164 mln zł i na jego sfinansowanie trzeba będzie zaciągnąć kredyt. Na inwestycje gmina wyda blisko 260 mln zł. Uzasadniając na wczorajszej sesji Rady Miejskiej projekt budżetu miasta na rok 2023, prezydent Jarosław Klimaszewski mówił o inflacji, wzroście stóp procentowych i kryzysie energetycznym. Jego zdaniem, te wszystkie negatywne czynniki sprawiają, że przygotowany budżet jest „ostrożny” i ograniczający niekorzystne uwarunkowania.

Cofnęliśmy się o pięć lat

Miasto chce utrzymać stabilność finansów przy równoczesnej realizacji inwestycji służących mieszkańcom i rozwojowi Bielska-Białej. - Udział w PIT w przyszłym roku ma wynieść 286,5 mln zł, to o ponad 50 mln zł mniej niż planowane w 2022. Zmiany w systemie podatkowym powodują wielomilionowe straty bez rekompensaty. Wpływy z PIT spadną do poziomu z 2018, cofnęliśmy się o pięć lat - mówił prezydent Klimaszewski. Nadwyżka operacyjna wyniesie 13 mln zł. Będzie najniższa w historii Bielska-Białej, ale „jest jedną z nielicznych dodatnich wśród miast w kraju”.

Równocześnie wzrosną wydatki bieżące. - Będą niższe niż w roku bieżącym, co jest trudne, bo koszty zakupu energii elektrycznej i wynagrodzeń pracowniczych rosną. Ponad 40 proc. wydatków stanowić będzie oświata - wymieniał prezydent Bielska-Białej. Miasto otrzyma 382 mln zł subwencji z budżetu państwa, to wzrost o 19 proc. - Dynamika wzrostu nie odpowiada rosnącym kosztom - podkreślał prezydent. W 2023 roku samorząd dopłaci do oświaty ok. 203 mln zł.

- To budżet oszczędnościowy, mocno oszczędnościowy. Pan prezydent zastosował maksymalne cięcia, jeśli chodzi o wydatki - oceniał radny Roman Matyja, szef komisji budżetu, strategii i rozwoju gospodarczego Rady Miejskiej. Wątpliwości w zakresie rzetelności kalkulowania budżetu miała Małgorzata Zarębska, która zabrała głos w imieniu klubu radnych Niezależni.BB. - Proponowany budżet jest poprawny, na przetrwanie - recenzowała, zwracając uwagę na ryzyko związane ze zwiększającym się zadłużaniem na kolejne kadencje, a może i pokolenia.

PiS o putininflacji i wojnie w Ukrainie

- W dyskusji na temat finansów samorządów nie można pomijać czynników jak napaść Rosji na Ukrainę i „putininflacja” - przekonywał Konrad Łoś. Szef klubu radnych PiS mówił, że na przestrzeni ostatnich lat miasto Bielsko-Biała otrzymywało wsparcie z wielu programów rządowych, w tym infrastrukturalnych na kwotę ponad 111 mln zł. - Planowana kwota długu na koniec 2023 roku wyniesie 593 mln zł. Pomimo, że dopuszczalny wskaźnik zadłużenia nie jest przekroczony, to należy go monitorować w latach następnych - wnioskował radny Łoś.

Podczas trwającej blisko dwie godziny dyskusji pytania zadawali także radni, m.in. Dariusz Michasiów, Tomasz Wawak, Janusz Buzek, Jerzy Bauer, Roman Matyja, Urszula Szabla czy Barbara Waluś. Za przyjęciem budżetu Bielska-Białej na 2023 rok głosowało 13 radnych z klubu Jarosława Klimaszewskiego, wstrzymało się dziewięciu radnych z klubów PiS oraz Niezależni.BB.

bak