W wielu polskich domach wciąż goszczą rodziny ukraińskich uchodźców. Przez ostatnie miesiące domownicy zdążyli się zaprzyjaźnić i nawiązać niemal rodzinne relacje. Teraz wspólnie zasiądą przy świątecznym stole.

W tym roku święta w domu pana Czesława i pani Barbary Świstak będą wyjątkowo liczne. Poza własnymi dziećmi i wnukami gościć będą również rodzinę uchodźców z Ukrainy. Pod koniec marca do grona domowników dołączyli Irina, Makar, Matviej i pies Rej. W Boże Narodzenie u państwa Świstaków będzie łącznie dwanaście osób. Spędzali już razem dwie Wielkanoce, polską i ukraińską, bo jak wiadomo na Ukrainie obchodzi się ją nieco później. Boże Narodzenie będzie jednak jedno, według polskiej tradycji. Pani domu, Barbara Świstak, przygotuje je według własnych zwyczajów, a goście oczywiście będą pomagać.

Chłopcy mają 13 i 14 lat. Dobrze mówią po polsku. Chodzą do podstawówki, są pilnymi uczniami. Matviej miał najlepszy wynik w klasie z próbnego egzaminu ósmoklasisty z matematyki, a Makar ma najlepsze oceny w klasie. Irina, która z wykształcenia jest nauczycielką, pracuje w firmie produkującej hydraulikę siłową w Wapienicy. Pierwszy tydzień w Polsce przepłakała. Na Ukrainie został jej mąż, mama i teściowa…

Więcej o polsko-ukraińskich świętach pisze „Kronika Beskidzka”. Świąteczne wydanie lokalnego sprzedaży jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić na www.prasabeskidzka.pl.

ak

Foto: Adam Kanik