Dzikie wysypisko na bielskiej starówce. Dopóki była kamera był spokój ZDJĘCIA
Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej poruszono kwestię dzikiego wysypiska, które od czasu przeniesienia mobilnej kamery monitoringu tworzy się na skwerku u zbiegu ulic Waryńskiego i Orkana. Okazuje się, że jeszcze większy problem ze śmieciami znajduje się w małym zagajniku kilkanaście metrów dalej. Na miejscu zobaczyliśmy stosy butelek, puszek, opony, rozrzucone ubrania czy nawet kołdry.
Skwerek przy ul. Waryńskiego został wyremontowany z pieniędzy unijnych w 2010 roku. Niestety, szybko stał się miejscem częstych libacji alkoholowych. Nie da się ukryć, że od tego czasu mocno podupadł. Mówi się wręcz, że grupa osób upatrzyła sobie ten teren po to, aby zwyczajnie go zaśmiecać.
Rzeczywiście, teren ten mieści się w ścisłym centrum miasta, niedaleko zabytkowego placu Lutra. Przez pewien czas stała tam mobilna kamera monitoringu miejskiego, która później została przeniesiona i odtąd wcześniejsze problemy wróciły. Dziś wybraliśmy się tam, aby pokazać problem dzikiego wysypiska. Na miejscu okazało się, że na samym skwerku przynajmniej teraz nie jest aż tak źle.
Znacznie gorzej jest w zagajniku kilkanaście metrów dalej, gdzie koczowisko urządzili sobie bezdomni. - Skwerek jak to skwerek, raz na jakiś czas ktoś sprząta. Proszę zobaczyć, jaki bałagan jest w tych zaroślach. Tam to już w ogóle nikt nie zagląda - doradziła nam bielszczanka, która mieszka nieopodal.
Wystarczyło kilka kroków, by naszym oczom ukazały się stosy butelek, puszek, opony, rozrzucone ubrania czy nawet kołdry. Najwidoczniej i to miejsce zostało dotknięte problemem społecznym, z którym od lat mierzy się Bielsko-Biała, czyli aktywnością alkoholizujących się bezdomnych. Zapytana o sprawę Straż Miejska zapewniła, że strażnicy rozpoczęli już czynności wyjaśniające.
Tekst i foto: Adam Kanik
Oceń artykuł:
23 8
Autor: Adam Kanik
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Galeria:
Komentarze 19
Prowincja.










Klauzula informacyjna ›