Potężny spór podzielił radnych na wczorajszej sesji Rady Miejskiej w sprawie zakupu działek na wzgórzu Trzy Lipki. - Gdyby obecny właściciel chciał ogrodzić ten teren, to płot dotykałby nasypu, cokołu krzyża - mówił o konieczności zakupu gruntu były samorządowiec Henryk Juszczyk. Radni z klubów PiS i Niezależni.BB powątpiewali w zasadność zakupu działek za 5 mln zł, bo z punktu widzenia planistycznego teren jest zabezpieczony przed deweloperami. - Od jednej strony Trzy Lipki już są ogrodzone - zwracał uwagę radny Maksymilian Pryga.

Uchwała w sprawie nabycia dziewięciu działek o łącznej powierzchni blisko 85,5 tys. mkw. dotyczy gruntu na wzgórzu Trzy Lipki oraz za centrum handlowym przy ul. Bohaterów Monte Cassino w Bielsku-Białej. Głos w dyskusji na sesji zabrał były wiceprezydent miasta i radny Henryk Juszczyk, który zwracał uwagę na walory historyczne oraz rekreacyjne wzgórza w Starym Bielsku.

Zakup, gdy szukamy oszczędności

- Gdyby obecny właściciel chciał ogrodzić ten teren, to dotykałby tego nasypu, cokołu krzyża, i ta 40-arowa działka byłaby jedynym miejscem ogólnodostępnym - mówił były samorządowiec, który od lat wnosił o wykup gruntu, czego nie udało się sfinalizować w 2000 ani 2001 roku. Henryk Juszczyk przypomniał historię postawienia krzyża na Trzech Lipkach, która sięga 1830 roku. Po wybuchu II wojny światowej krzyż ścięło Wojsko Polskie, bo wzgórze stanowiło doskonały punkt orientacyjny dla niemieckiego lotnictwa. Obecny, 40-metrowy krzyż stoi tam od 2001 roku.

Czytaj także: Gmina chce kupić kilka działek na wzgórzu Trzy Lipki. Po co miastu ponad 8,5 ha gruntu?

W celowość zakupu gruntu powątpiewał radny Janusz Okrzesik z klubu Niezależni.BB. Były przewodniczący Rady Miejskiej pytał m.in. „co takiego zmieniło się, że musimy ten teren kupić teraz, gdy szukamy oszczędności?”. - Dlaczego nie możemy tego zrobić za rok, za dwa, jak budżet będzie w lepszym stanie? Czy w takiej sytuacji zakup terenu, któremu nic nie grozi, jest pilną potrzebą? - pytał radny Okrzesik, który zwracał uwagę, że samorząd w ramach oszczędności chce wyłączać nocą oświetlenie uliczne.

Odpowiedział prezydent Jarosław Klimaszewski. - Chęć zakupu tego terenu była zapoczątkowana na początku tej kadencji, a deklaracja była w moim programie. Była różnica w podejściu fiskalnym pomiędzy urzędem a moim. Właściciel twierdził, że nie musi płacić VAT od transakcji, a my, że ma taki obowiązek. Wspólnie z nim wystąpiliśmy do różnych instytucji i półtora miesiąca temu uzyskaliśmy prawomocne orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie, że transakcja może odbyć się bez VAT-u. Dlatego teraz możemy przystąpić do działania - tłumaczył prezydent Bielska-Białej.

Sąsiedztwo Krzyża Trzeciego Tysiąclecia

- Zakup jest bardzo niekorzystny dla gminy. W przyszłości nie wybudujemy w tym miejscu nic, chyba, że zmienimy tam plan zagospodarowania przestrzennego. W dobie kryzysu, gdy nie dopłacamy do przedszkoli i oszczędzamy 3 mln zł, tutaj lekką ręką wydajemy 5 mln zł - argumentował radny Marcin Litwin z PiS, który stwierdził, że tylko jedna działka bezpośrednio graniczy z Krzyżem Trzeciego Tysiąclecia i może wystarczy zakupić tylko tę jedną. W podobnym tonie wypowiedział się także m.in. radny Konrad Łoś.

- Teren ten jest z punktu widzenia planistycznego zabezpieczony przed zabudową deweloperską. Co chwilę słyszę, że rząd grabi samorządy, a w budżecie miasta brakuje pieniędzy. To nie jest właściwy moment na zakup tego terenu. Czy grunt sprzedaje ta sama spółka, która w kwietniu otrzymała decyzję o warunkach zabudowy w rejonie ul. Francuskiej? - pytał radny Łoś, mając na myśli inwestycję budowy hali magazynowo-logistycznej z zapleczem biurowym. Jarosław Klimaszewski potwierdził, że to ta sama spółka, ale nie ma to w sprawie żadnego znaczenia.

Za podjęciem uchwały było 13 radnych (wszyscy z klubu Jarosława Klimaszewskiego), przeciwko zagłosowało ośmiu radnych z klubów PiS i Niezależni.BB, wstrzymały się dwie osoby - Edward Kołek (PiS) oraz Jerzy Bauer (Niezależni.BB).

Bartłomiej Kawalec