Ile kosztuje ratowanie życia dzikich zwierząt? Ok. 40 tys. zł miesięcznie - informują pracownicy Mysikrólika, czyli bielskiego ośrodka rehabilitacji, który zajmuje się pomocą dzikim zwierzętom praktycznie w całym regionie. Od początku roku fundacja Mysikrólik uratowała blisko tysiąc zwierząt, a setka z nich wymaga stałej opieki. Liczba podopiecznych wciąż wzrasta, dlatego ośrodek trzeba rozbudować. W internecie ruszyła zrzutka.

- W naszym ośrodku przez 365 dni ratujemy poszkodowane, osierocone, potrącone i chore istnienia. Codziennie przeznaczamy duże środki na leki, operacje, transport, opiekę, odpowiednią karmę i środki czystości. Nie ma dnia bez interwencji. Nasz zespół pracuje przez 24 godziny/siedem dni w tygodniu, walcząc o życie każdego zwierzaka - podkreślają Sławomir i Agnieszka Łyczko.

W ostatnich latach liczba zwierząt w Mysikróliku stale rośnie. Od stycznia br. przyjęto już ok. 930 poszkodowanych zwierząt, a stu pacjentów przebywających w ośrodku potrzebuje ciągłej opieki. - Nasz ośrodek pragnie się rozwijać. W tym roku ruszyliśmy z jego rozbudową, abyśmy mogli przyjmować jeszcze większą liczbę pacjentów. Walczymy o to, aby każdy osobnik mógł przejść rekonwalescencję i wrócić na wolność. W przypadku zwierząt, które nie są w stanie wrócić już do naturalnego środowiska, chcemy, aby mogły w godnych warunkach dożyć starości - czytamy w opisie zrzutki.

Na rozbudowę ośrodka udało się wygospodarować dodatkowe 35 arów ziemi. Marzenia o zwierzęcym azylu ogranicza jednak brak środków, a w warunkach inflacji koszty wciąż rosną. Obecnie na utrzymanie Mysikrólika potrzeba ok. 40 tys. zł miesięcznie. - Pełny koszt zaplanowanej przez nas inwestycji to ok. 400 tys. zł. W tej kwocie zawarta jest budowa wolier, wybiegów, stworzenie stawu dla ptactwa wodnego, postawienie kontenerów socjalno-magazynowych, płotu i opłacenie firm budowlanych - informują właściciele.

Sławomir i Agnieszka Łyczko podkreślają, że dzięki rozwojowi ośrodka można będzie uratować jeszcze więcej dzikich zwierząt. Zrzutka znajduje się TUTAJ.

ak