W ostatnich miesiącach na terenie os. Złote Łany w Bielsku-Białej doszło do co najmniej kilku włamań i kradzieży, o czym informowały lokalne media. W sierpniu okradziono mieszkanie pani Katarzyny, ale z powodu niewykrycia sprawcy sprawa została umorzona. Dziś bielszczanka ma problem z wypłatą odszkodowania. Ubezpieczyciel zażądał podania wyniku badania mechanoskopijnego zamków w drzwiach, a później w rozmowie z poszkodowaną miał prosić o przedstawienie dowodu zakupu skradzionej biżuterii oraz pamiątek.

W ub. tygodniu doszło do co najmniej dwóch kradzieży w mieszkaniach przy ul. Łagodnej i Akademii Umiejętności w Bielsku-Białej. To nieodosobnione przypadki działań złodziei w tym rejonie miasta, bo jak donosiły lokalne media, podobnych sytuacji miało być w ostatnich miesiącach więcej.

Jeden z zamków był zamknięty

W sierpniu okradziono mieszkanie pani Katarzyny (imię zmienione) w czasie, kiedy razem z rodziną przebywała na urlopie. Lokal przy ul. Osadniczej został splądrowany. Skradziono gotówkę, biżuterię i pamiątki rodzinne. Włamanie ujawnił zięć bielszczanki, który przyszedł do mieszkania podlać kwiaty. Co dziwne, jeden z zamków w drzwiach był zamknięty. - W środku wszystko było dosłownie przetrzepane. Zawartość wszystkich szaf i szuflad wyrzucona na zewnątrz. Każde najmniejsze pudełeczko zostało zwyczajnie „wybebeszone”. Widok był straszny - mówi pani Katarzyna.

Do włamania miało dojść między 12 a 18 sierpnia. Poszkodowana szacuje, że zginęły dobra materialne o wartości ok. 25-30 tys. zł. Nasza rozmówczyni niezwłocznie zgłosiła sprawę na policję. Co ciekawe, jak poinformowała nas KMP w Bielsku-Białej, w sierpniu na terenie Złotych Łanów doszło również do drugiego, bardzo podobnego przestępstwa.

Oczywiście, w mieszkaniu pani Katarzyny odbyły się oględziny, wykonano zdjęcia dowodowe. Zamki oraz klucze zostały oddane do ekspertyzy. Bielszczanka do dziś nie otrzymała jednak wyników tych badań, a w październiku, po trzymiesięcznym śledztwie, jej sprawa została umorzona z powodu niewykrycia sprawcy. - Jeśli sprawa zostaje umorzona, to nie znaczy, że policja przestaje się nią zupełnie interesować - tłumaczy st. asp. Rafał Kobyłecki, p.o. oficera prasowego KMP w Bielsku-Białej.

Będzie musiała walczyć o odszkodowanie

Jak do tej pory nie udało się ustalić świadków włamania. Sąsiedzi, którzy zwykle mieli oko na mieszkanie rodziny pani Katarzyny, w czasie jej nieobecności również wyjechali. Notatkę dotyczącą zdarzenia policja przekazała firmie, która ubezpieczyła splądrowane mieszkanie, jednak ta wstrzymała wypłatę odszkodowania. W uzasadnieniu podano jedno zdanie - dokument nie zawiera informacji niezbędnych do przyjęcia odpowiedzialności.

Ubezpieczyciel zażądał podania wyniku badania mechanoskopijnego zamków, a później w rozmowie z poszkodowaną miał prosić o przedstawienie dowodu zakupu skradzionej biżuterii oraz pamiątek. Pani Katarzyna w międzyczasie dowiedziała się, że takie sprawy często ciągną się nawet dwa lata. Wygląda na to, że będzie musiała walczyć o odszkodowanie, bo nie jest tajemnicą, że ubezpieczyciele zwykle szukają sposobów, by pieniędzy nie wypłacać.

- W takiej sytuacji poszkodowana osoba powinna przede wszystkim złożyć wniosek o wgląd do akt sprawy. Wówczas może zgodnie z prawem wykonać kopię wszystkich zgromadzonych dokumentów i przedstawić je ubezpieczycielowi. Odmowę wypłaty odszkodowania warto też skonsultować z prawnikiem razem z warunkami umowy ubezpieczenia - informuje radca prawny Agnieszka Kupilas-Sayed z Bielska-Białej.

Adam Kanik