Do bielskiego sądu przesłany został akt oskarżenia w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło na początku roku na ul. Tańskiego w Bielsku-Białej. O spowodowanie wypadku prokuratura oskarżyła 24-latka, który przy pokonywaniu łuku drogi miał nie dostosować prędkości do panujących trudnych warunków atmosferycznych i czołowo zderzył się z drugim pojazdem, którego kierujący zmarł na miejscu. W ustaleniu okoliczności wypadku śledczym pomogło nagranie z kamery samochodu, który jechał za oskarżonym mężczyzną.

Śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku zostało zamknięte z końcem października, a następnie akt oskarżenia trafił do bielskiego sądu. O spowodowanie wypadku, do którego doszło 20 stycznia na osiedlu Polskich Skrzydeł, prokuratura oskarżyła 24-latka kierującego audi. Mężczyzna poruszał się ul. Tańskiego w kierunku Spółdzielców, gdzie czołowo zderzył się z kią. Jej 44-letni kierowca pomimo podjętej akcji reanimacyjnej zginął na miejscu.

Na jezdni pokrytej błotem

Powołany w sprawie biegły ocenił, że 24-latek podczas pokonywania łuku drogi umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego poprzez nie zachowanie ostrożności i nie dostosowanie prędkości do panujących warunków atmosferycznych. W tej sytuacji na jezdni pokrytej błotem pośniegowym utracił panowanie nad kierowanym pojazdem, zjechał na przeciwległy pas ruchu, gdzie czołowo zderzył się z prawidłowo jadącym samochodem kia. Obaj mężczyźni byli trzeźwi. Badania oskarżonego nie wykazały substancji odurzających w jego organizmie.

Wpływu na przebieg zdarzenia nie miał także stan techniczny pojazdów. Jak poinformowano nasz portal w bielskiej prokuraturze, nie ustalono jednoznacznie, z jaką prędkością poruszał się oskarżony mężczyzna, na co wpływ miało błoto pośniegowe zalegające na jezdni i brak śladów hamowania. Biegły ocenił jedynie, że prędkość administracyjna samochodu nie została przekroczona, ale nie była zachowana tzw. prędkość bezpieczna, czyli nie była ona dostosowana do panujących warunków drogowych.

Sprawa niezapiętych pasów

W ustaleniu okoliczności zdarzenia śledczym pomogło nagranie zarejestrowane w samochodzie kobiety, która jechała za mężczyzną oskarżonym o spowodowanie śmiertelnego wypadku. Prokuratura analizowała także kwestię niezapiętych pasów przez mężczyznę, który zginął w wypadku. Poszkodowany zmarł w wyniku wielonarządowych obrażeń klatki piersiowej i brzucha oraz masywnego urazu głowy. Biegły ocenił, że nawet gdyby 44-latek miał zapięte pasy, istnieje podejrzenie, że obrażenia odniesione w wypadku skutkowałyby jego zgonem.

24-latek usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym - grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. W toku postępowania prowadzonego przez prokuraturę nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, w których zwracał uwagę na panujące w momencie wypadku trudne warunki atmosferyczne oraz podkreślał, że poruszał się z prędkością dozwoloną administracyjnie.

Bartłomiej Kawalec