Z niedawnych badań: do palenia marihuany przyznaje się co trzeci nastolatek, co piąty palił w ciągu ostatniego roku. Połowa twierdzi, że zdobycie trawki nie stanowi żadnego problemu. A jak jest u nas?

Lokalnych badań nie ma, więc postanowiliśmy sprawdzić, czy konopie indyjskie są łatwo dostępne w Bielsku-Białej. Okazuje się, że sytuację można w skrócie opisać starym dowcipem: Policjant pyta licealistę, czy ma problem z narkotykami? - Absolutnie nie, panie władzo - odpowiada z uśmiechem młodzieniec. - Dzwonię i za chwilę mam.

O powszechność marihuany w mieście zapytaliśmy kilka osób. Z ust naszych rozmówców padały tylko dwa pytania - ile i na kiedy? - Nigdy nie miałem problemu z dostępnością. Najczęściej, kiedy mam chęć i potrzebę jest to kwestia jednego, dwóch telefonów. Czasami trzeba podjechać gdzieś za miasto, czasami musi być ktoś, kto nas wprowadzi, ale gdybym miał powiedzieć, ile czasu zajmuje mi „ogarnięcie tematu” - to jestem pewien, że nie dłużej niż godzinę - mówi nam mieszkający w Bielsku-Białej student.

Więcej na ten temat w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży, e-wydanie można kupić TUTAJ.

AK

Foto: Policja