Mówi się, że w całym kraju na lekcje religii uczęszcza coraz mniej uczniów. Nie inaczej jest w Bielsku-Białej, gdyż w tym roku udział w zajęciach zadeklarowało jedynie 40 proc. uczniów szkół średnich. W debacie publicznej pojawiają się pytania o zasadność finansowania religii w szkołach przez samorządy. Jako pierwsi głos w tej sprawie zabrali radni miejscy ze Szczecina. Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda w naszym mieście.

Jak wynika z ostatnich informacji medialnych, Szczecin może uchodzić obecnie za najbardziej świeckie miasto w Polsce. Wszystko dlatego, że miejscowi radni w obliczu zauważalnego odpływu uczniów odważyli się publicznie zabrać głos w sprawie zasadności finansowania przez samorząd lekcji religii w szkołach publicznych. Statystyki nie kłamią. Regularnie do kościoła uczęszcza zaledwie do czwarty szczecinianin, zdarza się, że na lekcji prowadzonej przez księdza czy świeckiego katechetę pojawia się jedynie 2-3 uczniów.

Religia w szkołach wygląda byle jak

Z doniesień prasy wywnioskować nawet można, że szczecińskie władze chciałyby całkowicie przestać dopłacać do religii w szkołach, skoro i tak mało kto na nią uczęszcza. Informacje te w rozmowie z portalem bielsko.biala.pl zdementował rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Szczecinie Łukasz Kolasa, który stwierdził, że jest to opinia części radnych miejskich. Skontaktowaliśmy się z radnym, który jako pierwszy zabrał głos w tej sprawie.

- To nie jest tak, że biorę na sztandary wyprowadzenie religii ze szkół. Moim zdaniem lekcje prowadzone w salkach katechetycznych miałyby większą wartość i byłyby mniejszym obciążeniem finansowym dla miasta. Dziś religia w szkołach wygląda, przepraszam za określenie, byle jak. Byle odbębnić, byle zdać egzamin. Dawniej człowiek uczęszczając na religię przesiąkał tym wszystkim. Sami chcieliśmy chodzić, tworzyliśmy wspólnotę, przygotowywanie do sakramentów było inaczej przeżywane. Dziś tego nie ma. Kwotę 16 mln zł, które Szczecin w tym roku dopłaca do lekcji religii można inaczej spożytkować - przekonuje Łukasz Tyszler, przewodniczący Koalicji Obywatelskiej w szczecińskiej Radzie Miasta.

Obawy przed spięciami ze starszyzną

Radny zaznacza jednak, że powyższa opinia jest prywatnym zdaniem jego i części jego klubowych kolegów. A jak jest w Bielsku-Białej? O to, czy miasto powinno finansować lekcje religii zapytaliśmy przedstawicieli wszystkich klubów obecnych w Radzie Miejskiej. Pytaliśmy również, czy w klubowych kuluarach pojawiają się podobne opinie, jak w Szczecinie.

Bielscy radni nie byli jednak zbyt chętni do rozmów na ten temat. Część deklarowała, że choć ich zdaniem religii w ogóle nie powinno być w szkołach, to nie powiedzą tego głośno z obawy przed niepotrzebnymi spięciami z obecną w Radzie Miejskiej starszyzną. Jeszcze inni twierdzili, że zarówno Polacy, jak i sami bielszczanie są zbyt poróżnieni, by takie tematy podejmować.

Prawda jest jednak taka, że choć lekcje religii stanowią duże obciążenie dla budżetu gminy, to miasto nie może tak po prostu religii ze szkół usunąć. Samorząd jest zwyczajnie zobowiązany do umożliwienia uczniom korzystania z tej formy przedmiotu szkolnego. - Organizację nauczania przedmiotu religia w szkołach reguluje rozporządzenie MEN z dnia 14 kwietnia 1992 w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Nie ma zatem możliwości podejmowania jakiejkolwiek dyskusji o zaprzestaniu finansowania przez miasto lub gminę zajęć z tego przedmiotu czy też zawieszenia tych zajęć - tłumaczy naczelniczka wydziału edukacji i sportu Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej Ewa Szymanek-Płaska.

Około 200 etatów nauczycielskich

Rozporządzenie wymienione przez panią naczelnik wprost stanowi o obowiązku szkoły lub przedszkola organizowania lekcji religii dla grupy nie mniejszej niż siedmiu uczniów danej klasy lub oddziału. Dla mniejszej grupy uczniów lekcje te powinny być realizowane w grupach międzyoddziałowych lub międzyklasowych.

Jak dowiedział się portal, obecnie w przedszkolach i szkołach, dla których organem prowadzącym jest gmina, prowadzonych jest ponad 2 tys. godzin religii różnych wyznań, co generuje ok. 200 etatów nauczycielskich. Urząd Miejski dokonał analizy frekwencji, z której wynika, że we wrześniu udział w zajęciach zadeklarowało ok. 40 proc. uczniów szkół średnich. Jeśli chodzi o szkoły podstawowe i przedszkola - analiza jest obecnie prowadzona.

Niestety, bardzo trudno dotrzeć do dokładnych wyliczeń ile w Bielsku-Białej kosztuje utrzymanie religii w szkołach. Wiadomo jednak, że miasto dopłaca do tzw. subwencji oświatowej i zadań własnych gminy w zakresie edukacji ok. 200 mln zł rocznie. Subwencja rządowa najczęściej wystarcza zaledwie na pokrycie nauczycielskich pensji. Uczestniczenie lub nieuczestniczenie w nauce religii lub etyki nie powinno być oczywiście powodem jakiejkolwiek dyskryminacji.

Adam Kanik