Interwencji Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, oburzenia środowiska dziennikarskiego w całym kraju oraz uznanych ekspertów od Prawa prasowego, a na koniec polecenia ministra sprawiedliwości było trzeba, aby prokuratura uznała, że publikacje na temat bieżącej działalności policji nie są wynikiem przestępstwa. Z zarzutów przedstawionych red. Mirosławowi Jamro w kuriozalnym śledztwie wyłania się zadziwiająca konstrukcja logiczna, której szersze zastosowanie mogłoby sparaliżować działalność każdej redakcji.

Śledztwo przeciwko Mirosławowi Jamro, naszemu dziennikarzowi opisującemu bieżącą działalność policji, trwało od czerwca do września br. Przypomnę, Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu postawiła mu zarzuty z art. 18 par. 2 kk w związku z art. 231 par. 2 kk i art. 266 par. 2 kk. Dotyczą one podżegania funkcjonariuszy KMP w Bielsku-Białej do dokonania przestępstw przekroczenia uprawnień, tj. ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji stanowiących tajemnicę prawnie chronioną.

Ujawnienie osobie nieuprawnionej

Sprawa Mirosława Jamro była częścią dużego śledztwa, w którym podejrzanych jest kilkunastu policjantów. Prokuratura zarzuca im przekroczenie uprawnień poprzez odstąpienie od ukarania mandatem karnym oraz nałożenia punktów karnych na sprawcę wykroczenia drogowego na skutek bezprawnie wydanego polecenia oraz przekroczenia uprawnień poprzez ujawnienie osobie nieuprawnionej informacji stanowiących tajemnicę prawnie chronioną, które funkcjonariusze uzyskali w związku z wykonywaniem czynności służbowych.

W obronie dziennikarza zaangażowało się wielu znanych dziennikarzy i autorytety w dziedzinie Prawa prasowego, interweniowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Zaledwie kilka dni po naszym artykule Dziennikarz ścigany, bo pytał. Zamach prokuratury na media lokalne minister Zbigniew Ziobro w oparciu o wyniki zleconej przez Prokuraturę Krajową analizy sprawy polecił umorzyć postępowanie przeciwko red. Mirosławowi Jamro. 30 września prokurator Krzysztof Jarzyna z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu podpisał stosowne postanowienie, którego kopię uzyskaliśmy teraz dzięki uprzejmości redaktora.

Uzasadnienie tej decyzji przywołuje zarzuty przeciw dziennikarzowi zawierające konstrukcję logiczną, która w przypadku szerszego zastosowania przez prokuraturę mogłaby sparaliżować działalność każdej redakcji finansowo nagradzającej autorów za publikacje. Jedną z przesłanek wszczęcia śledztwa przeciw dziennikarzowi było przypisanie mu postępowania, którego celem było osiągnięcie „korzyści majątkowych w nieustalonej kwocie” wynikających z umieszczenia informacji stanowiących tajemnicę prawnie chronioną w rubryce „Na sygnale” na stronie portalu bielsko.biala.pl.

Znaczną część uzasadnienia o umorzeniu postępowania zajmują odwołania do przepisów dotyczących zasad kontaktów funkcjonariuszy policji z mediami. Za przekazywanie informacji dziennikarzom, w tym stanowiących tajemnicę prawnie chronioną, odpowiadają wskazani w przepisach policjanci. Zgodnie z Prawem prasowym, dziennikarz ma prawo zdobywać informacje, co wiąże się z koniecznością zadawania pytań. Nie oznacza to jednak, że funkcjonariusze jako dysponenci tajemnic mogą je udostępniać dziennikarzom.

Działa w interesie publicznym

W postanowieniu o umorzeniu postępowania prokuratura podkreśla, że dowody zgromadzone w toku śledztwa nie wskazują, aby Jamro uzyskując informacje stosował wobec funkcjonariuszy jakiekolwiek formy nacisku, podstęp czy groźby lub w jakikolwiek sposób odwdzięczał się im za przekazywanie informacji. - Zdobywanie przez dziennikarza informacji w celu ich publikacji nie może zostać uznane za przestępstwo - czytamy w piśmie prokuratury. Zdaniem prokuratora Jarzyny, dziennikarz działa w interesie publicznym, gdyż jego zadaniem jest służba społeczeństwu i państwu.

Oceniając działania dziennikarza prokuratura stwierdza, że jego informacje nie mogły doprowadzić do ujawnienia danych osobowych uczestników zdarzeń, a publikacje nie mają wydźwięku pejoratywnego. To nie on był zobowiązany do zachowania poufności danych i do przestrzegania norm obligujących policjantów do określonego zachowania. Dlatego inaczej trzeba ocenić działania dziennikarza, a inaczej funkcjonariuszy.

Umarzając śledztwo przeciwko naszemu koledze, Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu uchyliła środek zapobiegawczy w postaci zakazu kontaktu w jakiejkolwiek formie z kilkunastoma funkcjonariuszami KMP w Bielsku-Białej oraz dwiema osobami cywilnymi. Cieszy mnie taki finał sprawy. Odebranie dziennikarzom prawa kontaktu z kimkolwiek mogłoby zostać uznane za próbę kneblowania ust prasie.

Robert Kowal

Na zdjęciu: jedno ze zdarzeń drogowych, które relacjonował red. Mirosław Jamro