Na podbeskidzkich cmentarzach zaczyna brakować miejsca na kolejne pochówki. Problem widoczny jest w wielu miejscowościach regionu. A budowa nowych nekropolii wiąże się z ogromnymi kosztami.

Prostym rozwiązaniem byłoby spopularyzowanie pochówków urnowych. Problem w tym, że osoby starsze, żyjące w niewielkich społecznościach, kultywujące tradycyjne wartości nie chcą słyszeć, aby ich ciało zostało zostało po śmierci spopielone. W dużych miastach wygląda to inaczej.

W Bielsku-Białej, na największym w mieście cmentarzu komunalnym, ponad 70 proc. pogrzebów stanowią już pochówki urnowe. W wioskach dominują jednak tradycyjne pochówki. Wydawało się, że okres pandemii zmieni tę niechęć do kremacji. Wzrosłą znacząco liczba spopieleń. Teraz jednak sytuacja wróciła do normy. Widać to w statystykach spopielarni działającej na bielskim cmentarzu komunalnym. W ub. roku skremowano tam blisko 700 ciał. W tym roku szacuje się, iż kremacji będzie około 550.

Z czego wynika niechęć do kremacji? Więcej na temat pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić TUTAJ.

MAP

Foto: Marcin Płużek