Ten sezon grzewczy może być tragiczny. Niektórzy nie mają czym palić, inni mają węgiel fatalnej jakości, mokre drewno albo porąbane meble. Niektórzy sięgają po stare urządzenia grzewcze. Skutki będą opłakane.

Coraz mniej osób zaprząta sobie głowy kwestiami prawa, bezpieczeństwa, a tym bardziej ekologii. Kominiarze, którzy dokonują przeglądów, ze zgrozą obserwują, że w ciągu niespełna roku cofnęliśmy się w rozwoju i wróciliśmy do najgorszych praktyk.

Paweł Waszek, mistrz kominiarski, rzecznik Beskidzkiego Cechu Kominiarzy mówi o wyraźnie zauważalnej społecznej panice. Mieszkańcy już w takim stopniu nie ufają temu, że państwo sobie poradzi z dostarczaniem paliw, że zabezpieczają się, uruchamiając dodatkowe źródła ogrzewania w domu. Np. podłączają w amatorski sposób dawno nieużywane kotły.

Kolejne zagrożenie jest związane z jakością paliw. Kominiarze oceniają, że w tym roku mieszkańcy zgromadzili węgiel dużo gorszej jakości. Na rynku zaczyna też brakować wysezonowanego drewna, więc do pieców trafia nawet mokre. Skutek? Przewody kominowe błyskawicznie zapełniają się sadzą, która zapala się w niskiej temperaturze. Efekty mogą być tragiczne.

Więcej na ten temat można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić TUTAJ.

MK