Kuriozalne sytuacje na ruchliwym skrzyżowaniu. Osiem sekund na zielone światło!
Skrzyżowanie al. Jana Pawła II z ul. Żywiecką, dokładniej zjazd z drogi S1 w rejonie Mikuszowic Krakowskich, daje się we znaki mieszkańcom Bielska-Białej. Zielone światło trwa tutaj zaledwie osiem sekund, co prowadzi do kuriozalnych sytuacji. Problem zauważyli nawet pracownicy Miejskiego Zarządu Dróg. GDDKiA zapowiada poprawkę projektu sygnalizacji świetlnej, ale jeszcze nie teraz.
Wjeżdżając do Bielska-Białej od strony Żywca na wysokości Mikuszowic Krakowskich (zjazd z S1 w Żywiecką) pokonać musimy skrzyżowanie z wyjątkowo dziwną organizacją sygnalizacji świetlnej. Zielone światło trwa tutaj dokładnie osiem sekund, co sprawia, że przy jednej zmianie świateł przez skrzyżowanie są w stanie przejechać zaledwie dwa, maksymalnie trzy samochody osobowe bądź jeden ciężarowy.
W tej sytuacji w godzinach szczytu tworzą się spore korki. Sprawę zasygnalizowała portalowi Czytelniczka, która jeździ do pracy za miasto. Z powodu ograniczonej możliwości sprawnego opuszczenia zjazdu z „ekspresówki” nie raz spotkały ją przykre konsekwencje.
- W przedszkolu, do którego uczęszcza moje dziecko, obowiązuje system kar za nieodebranie podopiecznego na czas. Godzina graniczna to 16:30, później naliczane jest 50 zł za to, że panie przedszkolanki muszą zostawać dłużej po pracy. Niestety, jako że pracuję w Łodygowicach taką karę musiałam zapłacić już dwukrotnie. Pracę kończę o 16, czasami szefostwo pozwala mi wyjść kilka minut wcześniej. Droga z Łodygowic do Bielska-Białej zajmuje mi ok. 10-15 minut, ale co z tego skoro kolejne 15 stoję na światłach przy zjeździe na ul. Żywiecką. Tam dochodzi do tak paradoksalnej sytuacji, że praktycznie zawsze kilkanaście samochodów ustawionych jest aż do końca zakrętu. Czasami czekać trzeba nawet cztery czy pięć zmian świateł, aby opuścić S1. A jak ktoś się zagapi, to żadne auto nie zdąży przejechać. Zdarza się i tak, że niecierpliwi kierowcy starają się na siłę wjechać na Żywiecką już na pomarańczowym, co stwarza niebezpieczne sytuacje - relacjonuje bielszczanka.
O sprawę zapytaliśmy w Miejskim Zarządzie Dróg w Bielsku-Białej. Okazuje się, że sygnalizacja świetlna na feralnym skrzyżowaniu znajduje się w zarządzie Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad z rejonizacją w Pszczynie. Ale bielscy urzędnicy również sprawę znają. - Mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali ten problem, sami również go dostrzegliśmy. Nie ma wątpliwości, że obecnie czas na przejazd przez to konkretne skrzyżowanie nie jest wystarczający - usłyszeliśmy. MZD, podejrzewając wystąpienie awarii, przekazał zarządcy zgłoszenie dotyczące zmiany ustawienia świateł.
Co na to GDDKiA w Pszczynie? - Rzeczywiście, zaczynają wpływać sygnały, że coś z tym skrzyżowaniem jest nie tak. Z pewnością nie jest to kwestia awarii, winny może być z jakiegoś powodu wzmożony ruch w tym miejscu, ponieważ 8-sekundowe światło zielone jest zgodne z wcześniejszym projektem. W takiej sytuacji skrzyżowanie wymaga zmiany projektu sygnalizacji. W następnym roku budżetowym zostanie to wzięte pod uwagę - obiecano nam w dziale zajmującym się tego typu sprawami.
AK
Oceń artykuł:
27 24Komentarze 38
Dajmy na to sytuację, gdzie taka sygnalizacja znajduje się na terenie małej wsi - chciałbyś, żeby takimi światłami sterował sołtys? Powodzenia!
Trzeba czekać na nowy budżet...
Nie trafiony post!

Klauzula informacyjna ›